Sardynia – czy warto tam jechać i kilka praktycznych informacji

by Emilia
Sardynia – czy warto tam jechać i kilka informacji praktycznych

Czasy pandemii zrewolucjonizowały nasze plany podróżnicze o niemalże 180 stopni. Wszystko wywróciło się do góry nogami. Ten rok nie jest łatwy, nawet w kwestii planowania kolejnych podróży, co wcześniej stanowiło dla nas przyjemność, a teraz całe mnóstwo stresów i tego oczekiwania do ostatniej chwili. Niemniej jednak udało się nam spędzić tydzień czasu na Sardyni – na przepięknej wyspie, która pozostanie w naszej pamięci na bardzo długo. Wrócimy tam na pewno, tym bardziej, że przez te siedem dni udało się nam zwiedzić zaledwie północ wyspy, a to i tak nie wszystko. Było pięknie, zadziwiająco, luksusowo, czasem całkiem pierwotnie, jakbyśmy przenieśli się w czasie. To wyspa, którą obowiązkowo trzeba zobaczyć.

Dziś kilka kadrów i informacji praktycznych o wyspie, poruszaniu się po niej, noclegach. W kolejnych postach pojawią się konkretne miejsca, które warto zobaczyć, trasy zwiedzania i inne ciekawostki.

Jak dojechać?

Na Sardynię najłatwiej dostaniemy się samolotem. Są tu cztery lotniska – Olbia, Cagliari, Alghero i Tortoli. W zależności od tego, którą część wyspy chcemy eksplorować, takie lotnisko docelowe powinniśmy wybrać. My lecieliśmy do Olbii z lotniska Berlin Schönefeld liniami easyJet. Lot trwał nieco ponad dwie godziny. Lotnisko w Olbii jest zlokalizowane niedaleko centrum. Zaraz przy terminalach są stanowiska autobusów, którymi bez problemu dostaniemy się do centrum. Przy wyjściu z terminala po prawej stronie znajduje się budynek, w którym swoją lokalizację mają wszystkie wypożyczalnie samochodów.

Jak się poruszać po Sardynii?

Najlepszym i najbardziej komfortowym środkiem transportu będzie wypożyczone auto. Zapomnijcie o komunikacji miejskiej, bo, jak to bywa we Włoszech, albo przyjedzie, albo nie. Poza tym nie dostaniecie się w ten sposób do wielu atrakcji. My już wcześniej zarezerwowaliśmy sobie auto w Mida Rent. Wybraliśmy Fiata Pandę. Auto ekonomiczne, co jest dużym plusem przy przejechaniu przez tydzień ponad 1000 kilometrów, a do tego nieduże, co bardzo ułatwia sprawę przy jeżdżeniu po wąskich uliczkach niektórych miasteczek. Musicie pamiętać o tym, że pobierana jest kaucja 500 EUR, która zwracana jest po oddaniu auta. Sprawdzany jest oczywiście jego stan przed wynajęciem i po zdaniu auta. Warto też na początku zrobić sobie zdjęcia ewentualnych rys, wgniotek czy uszkodzeń.

Gdy będziecie jeździć autem, to zwróćcie uwagę na miejsca parkingowe. Najłatwiej oczywiście jest zatrzymywać się na parkingach, w większości podziemnych. Opłata nie jest duża. To zazwyczaj koszt od 0,5 do 1,5 euro za godzinę. Warto też wziąć pod uwagę to, że takie parkingi są zlokalizowane zazwyczaj w centrum, no i przede wszystkim są podziemne, więc auto się nam schłodzi, a wsiadając do niego nie dostaniemy obuchem gorąca w twarz.

Parkując na ulicach musimy zwrócić uwagę na kolory linii wyznaczających miejsca parkingowe – linie białe dają nam możliwość bezpłatnego parkowania, linie niebieskie wyznaczają strefy płatnego parkowania (parkometry znajdziemy oczywiście na chodnikach, płacimy wcześniej i wkładamy kwitek za szybę, czyli tak jak u nas, praktycznie we wszystkich można płacić kartą). Są też linie żółte, które wyznaczają miejsca dla konkretnych osób, zazwyczaj wykupione przez konkretne budynki, czy też dla osób niepełnosprawnych. Są też miejsca bez żadnych linii. Gdy stoją w takich miejscach samochody i nie ma żadnego zakazu, to oznacza, że my też możemy tam stanąć.

Drogi na Sardynii

Gdy będziecie przemierzać Sardynię w odkrywaniu kolejnych pięknych miejsc, to przygotujcie się na drogi kręte, z dużą różnicą poziomów. Na wielu odcinkach nie ma też zasięgu, także zapomnijcie o Internecie. Ale w zamian za to dostaniecie przepiękne widoki, samą naturę. Z jednej strony wzgórza, góry, czy formacje skalne, a z drugiej strony doliny, albo morze. Widoki są obłędne. Jedno, czego nam brakowało, to punkty widokowe. Było ich strasznie mało. Wąskie drogi niestety uniemożliwiały też zatrzymywanie się na ich środku, bo o poboczu oczywiście możemy zapomnieć. Co do ulic w miejscowościach, to jeżdżąc po tych mniejszych, musicie wziąć pod uwagę to, że uliczki (piszę uliczki, bo są niejednokrotnie bardzo wąskie) są w większości jednokierunkowe, a jazda nimi jest niemalże ekstremalna i przyprawia nas o tyle emocji, co najmniej, gdybyśmy uczestniczyli w jakimś rajdzie. Niemniej jednak drogi na wyspie są bardzo dobrze utrzymane i w większości są w dobrym stanie, bez żadnych dziur ani niespodzianek.

Gdzie się zatrzymać na Sardynii?

Tu oczywiście pełna dowolność. W zależności od tego, kto co preferuje, każdy znajdzie tu nocleg dla siebie. Są hotele, są apartamenty, agroturystyki, pensjonaty – wybór ogromny. Jednakże zwróćcie uwagę na to, że na Sardynii znalezienie noclegu z bezpośrednim dostępem do plaży graniczy niemalże z cudem. Dlatego też nie bierzcie tego jako podstawowe kryterium pod uwagę podczas swoich poszukiwań. Do wielu plaż i tak trzeba dojechać autem, nie ma innej możliwości. Sardynia to nie jest też miejsce stworzone do all inclusive, do leżenia na leżakach w jednym miejscu cały dzień. Tą wyspę trzeba poznać, trzeba zajechać tam, gdzie wydawałoby się, że żywa dusza tam nie zagląda. To wyspa stworzona do zwiedzania. Dlatego też wykupiliśmy w naszym hotelu wyłącznie śniadania, by najedzeni z rana wyruszać w nieznane. Przy wymeldowaniu przygotujcie się również na opłacenie taksy klimatycznej, która praktycznie nigdy nie jest wliczona w cenę pobytu. My za dwie osoby, za sześć noclegów zapłaciliśmy 30 euro (2,50 euro za osobę za noc).

My wybraliśmy Hotel Mare Blue w miejscowości Pittulongu, która położona jest zaraz obok Olbii. Z lotniska do hotelu dzieliło nas jedynie niecałe 20 minut jazdy samochodem. To hotel kameralny, prowadzony przez małżeństwo Włochów, którzy są pomocni w każdym momencie. Z hotelu jest bezpośrednie dojście do przepięknej plaży. Jednak przygotujcie się na koszt 20 EUR za wypożyczenie dwóch leżaków i parasola. Na terenie hotelu jest bezpłatny parking. Śniadania są podawane w ogrodzie. W dobie pandemii śniadania podawane są przez właściciela, z którym najlepiej się dogadać po włosku. Na migi też zrozumie, także nie ma problemu. Hotel może nie należy do najbardziej ekskluzywnych, ale pokoje są bardzo przytulne, łóżka bardzo wygodne, codzienne sprzątanie, czysto, wygodnie, no i blisko do plaży – czego chcieć więcej.

Plaże w Sardynii

Sardynia należy do górzystych rejonów, plaże tu są z reguły zlokalizowane w zatoczkach, bardziej kameralne, a te większe są oblegane przez miejscowych. Przy niemalże każdej plaży są parkingi, czasem płatne, czasem nie, zależy od miejsca. Przy bardziej popularnych kolejki do parkingu potrafią ciągnąć się kilometrami, dlatego trzeba wziąć to pod uwagę. Przykładowo, gdy chcieliśmy się dostać do plaż Cala Brandinchi i Spiaggia Lu Impostu czekała na nas kilometrowa kolejka, którą próbowała w pewnym momencie rozładować nawet policja kierująca ruchem.

Jedne z piękniejszych plaż, jakie widzieliśmy, były zlokalizowane na wybrzeżu Costa Smeralda. Jadąc drogą wzdłuż wybrzeża co chwilę będziecie trafiać na znaki kierujące na plaże. Każda z nich jest piękna, każda jest inna, a jednocześnie ta sama, jeśli chodzi o piasek i tą krystalicznie czystą wodę o tak pięknym lazurowym odcieniu, że aż w głowie się nie mieści. Najbardziej popularnymi plażami na wybrzeżu Costa Smeralda są: Spiaggia del Principe, Spiaggia Capriccioli, Spiaggia Rena Bianca, Spiaggia, La Celvia. Możecie zatrzymać się w każdej z nich i gwarantuję Wam, że będziecie zadowoleni.

Co zjeść i pić będąc w Sardynii?

Pierwsze, co Wam polecimy, to kawa. Będąc we Włoszech to podstawa. Poza tym kawa naprawdę nie smakuje nigdzie indziej, tak jak właśnie we Włoszech. Nie wiem od czego to zależy, od rodzaju tej kawy, wody, sposobu przyrządzenia, ekspresów do kawy, nie wiem, w każdym bądź razie jest wyśmienita. Ten smak ciągnie się za mną do tego stopnia, że wracając do domu kawa mi w ogóle nie smakuje. Na Sardynii możecie się zatrzymać w kawiarni zlokalizowanej po środku niczego przy jakiejś drodze, albo w wiosce zapomnianej przez świat, a i tak dostaniecie najlepszą kawę pod słońcem. Nie było miejsca, w którym kawa by nam nie smakowała. Tu, na Sardynii, spotkaliśmy się jedynie z innym podaniem cafe latte – w dużej szklance samo spienione mleko, a w małej filiżance z dziubkiem sama kawa.

Oczywiście nie samą kawą człowiek żyje. Na Sardynii warto oprzeć się na lokalnych potrawach. Jak to Włochy to przede wszystkim pizza, makarony, owoce morza. Chociaż mój mąż – główny degustator i znawca pizzy – stwierdził, że najlepszą jadł jednak w Neapolu, biorąc pod uwagę wszystkie włoskie miejsca, w których byliśmy. Tu, z resztą jak w całych Włoszech, pizza jest na cienkim cieście, w większości oblana oliwą z oliwek. Kupimy ją już za około 5-6 euro. Nie ważne, czy zatrzymamy się w przyulicznym barze, czy w bardziej ekskluzywnej restauracji.

Co istotne, zatrzymując się w restauracji, musicie się liczyć z tym, że do rachunku doliczana jest kwota za obsługę, czyli tak zwane „capito”. Czasem jest to 2 euro, czasem 5 euro. Wszystko uzależnione oczywiście od restauracji. Niejednokrotnie spotkaliśmy się z tym, że informacja o „capito” pojawia się już w menu, więc możecie się na to przygotować.

I pamiętajcie o jednym. W godzinach siesty wiele restauracji jest zamkniętych, nawet w tych najbardziej turystycznych miejscach.

Ale wszystko wynagradza taki widok w restauracji.

Zakupy na Sardynii

Jeśli chcecie zrobić zakupy spożywcze, to bez problemu znajdziecie supermarkety i mini markety, a także lokalne małe sklepiki. Jednak musicie pamiętać o jednym – czas siesty. O ile te większe sieciówkowe markety są otwarte od rana do wieczora, te mniejsze są zamknięte od około godziny 13 do 17-18. Ceny są wyższe niż u nas, ale nie ma też co porównywać. My niestety nie zarabiamy w euro.

Poza tym polecamy Wam, gdy będziecie się poruszać samochodem, zatrzymać się przy drodze, zazwyczaj po środku niczego, w przydrożnym sklepie w polu. To w takich miejscach kupimy lokalne świeże owoce i warzywa, które smakują tu zupełnie inaczej niż u nas. Czuć to słońce, wierzcie mi. Poza tym w takich przydrożnych sklepikach kupicie najlepsze wino, jakie można pić i to w plastikowych butelkach. Przetestowane – kupiliśmy i nie dowieźliśmy do Polski, bo całe wypiliśmy. Nawet mój mąż, który za winem nie przepada. Zasnął po nim jak niemowlę i nawet nie słyszał żywej dyskusji Włochów, którzy mieli w hotelu pokój tuż obok nas.

Na Sardynii, zwłaszcza w bardziej turystycznych miejscowościach, spotkacie też wiele sklepików z lokalnymi wyrobami. Bardzo charakterystyczne tutaj są wyroby z korka, w tym też torebki, a nawet ubrania.

Luksusowych butików nie brakuje, zwłaszcza w miejscowości Porto Cervo.

Mentalność Włochów

To, co podoba mi się we Włoszech to mentalność mieszkańców. Wszyscy są dla siebie mili, uprzejmi, potrafią się uśmiechnąć, tak po prostu, bezinteresownie. Na wyspach widać to chyba jeszcze bardziej. Przykładowo, gdy jechaliśmy autem kierując się oczywiście mapami Google skręciliśmy w jakąś uliczkę i od razu zatrzymał się jakiś miejscowy. Pokazał nam, żebyśmy otworzyli szybę i po włosku, oczywiście gestykulując żywo, powiedział nam, że skręciliśmy nie tam, gdzie powinniśmy. Wskazał nam właściwą drogę i odjechał. Na ulicach małych miejscowości wielokrotnie zaczepiali nas miejscowi. Jeden starszy Pan myślał, że jestem francuską i zaczął do mnie mówić po francusku. Potem, gdy dowiedział się, że jestem Polką, oznajmił, już po włosku, że był raz w Polsce. Takich sytuacji było całe mnóstwo. I to jest właśnie piękne. Wszyscy są dla siebie po prostu mili, bez żadnych podtekstów, bez żadnego interesu. Nie ma zawiści, wrogości, zazdrości, pogoni za niedoścignionym. Jest po prostu życie, którym Włosi się potrafią cieszyć i my przez ten tydzień też przejmowaliśmy ich styl życia. Tego właśnie będzie mi teraz brakowało… do następnego wyjazdu do Włoch.

Porty na Sardynii

Miejsca, które zdecydowanie warto zobaczyć na Sardynii to porty. Zachwycają zwłaszcza na wybrzeżu Costa Smeralda. Praktycznie każda nadmorska miejscowość ma swój port, mniejszy lub większy, przy którym ciągnie się promenada spacerowa, kawiarnie, sklepiki, restauracje.

Na sam koniec informacja praktyczna z czasów pandemii – gdy wybieramy się na Sardynię musimy się wcześniej zarejestrować na stronie Sardegna Sicura. Podajemy tam oczywiście swoje dane, numer, datę i godzinę lotów, miejsce pobytu na Sardynii. To możemy wypełnić już na kilka dni przed odlotem, a do 48 godzin przed odlotem pojawiają się dodatkowe pytania odnośnie naszego stanu zdrowia. Po wypełnieniu i zatwierdzeniu możemy sobie to potwierdzenie zarejestrowania wydrukować, mamy tam wtedy kod QR, to samo dostajemy w wiadomości e-mail, możemy też zainstalować sobie aplikację w telefonie Sardegna Sicura. Myśleliśmy, że ktoś to będzie sprawdzał, a okazało się tylko, że przy wylocie przed wejściem do samolotu Pan tylko się spytał czy mamy kod QR i nawet nie spojrzał na nasze potwierdzenia. Potem nikt tego nie sprawdzał.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

4 komentarze

Maria Bereś 1 września 2020 - 10:04

Ale pięknie! Nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia – uwielbiam takie klimaty, zawsze chyba były mi bliskie. U mnie niestety w tym roku jakiekolwiek wakacje odpadły, ale może to i dobrze – zaoszczędzone pieniądze za rok wydam na jeszcze dłuższe wakacje 🙂 Dzięki za tak genialne opisanie Sardynii i tego, co można tam znaleźć 🙂

Odpowiedz
Emilia 1 września 2020 - 19:30

Zatem przyszłe wakacje będą z rozmachem 🙂 super. A ten wpis to dopiero początek o Sardynii. Zapraszam do śledzenia bloga, będą się pojawiały kolejne wpisy z pięknymi i niekiedy zaskakującymi miejscami na tej wyspie. Będzie dużo zdjęć i tras zwiedzania.

Odpowiedz
Eles 1 września 2020 - 22:03

Emilio i Piotrze ! Piszecie,że wcześniej przygotowania do podróży było przyjemnością,a teraz stresy i do ostatniej chwili
„nie wiadomo co „.A mnie się wydaje,że „nie wiadomo co” przydają podróżom więcej atrakcji.Teraz zabraliście nas na
Sardynię.U nas za oknami dezszcz i chłód ,a Wy przywozicie piękne słońce.Sardynia chyba nie odkryta przez Rodaków.
Oglądając zdjęcia odnosi się wrażenie,że b.mało turystów.Albo ujęcia w czasie sjesty.Piękna ta wąziutka uliczka z rzędami
stolików.Wydaje się ,że obejmuje nas spokój i błogie lenistwo.Może znowu sjesta a wieczorem gwarno?Z Waszego opisu
i zdjęć Sardynia jest pięknym zakątkiem Europy wartym odwiedzenia..W opisie b.cenne i praktyczne informacje.
Pozdrawiam Eles.

Odpowiedz
Emilia 1 września 2020 - 22:18

Sardynia kryje w sobie wiele pięknych i zaskakujących miejsc. Zwiedzanie w czasie siesty faktycznie pozwala na niezłe ujęcia. Jednak, biorąc pod uwagę fakt, że byliśmy w środku sezonu, to turystów faktycznie było na pewno mniej niż zazwyczaj. I tak, zgadzamy się, że Sardynia jest zdecydowanie tym zakątkiem Europy, który warto odwiedzić. Zwiedziliśmy zaledwie północ wyspy, a zdjęć i wspomnień mamy tak dużo, że powstanie z tego jeszcze wiele wpisów. Także będzie czym nacieszyć oko, gdy przyjdzie jesienna szaruga. Pozdrawiamy

Odpowiedz

Leave a Reply