Neapol – nasze wrażenia i garść praktycznych informacji

by Emilia

„Zobaczyć Neapol i umrzeć” – to jeden z najbardziej popularnych cytatów o tym mieście. Słowa autorstwa Goethego tak bardzo są aktualne i tak bardzo oddają rzeczywistość. Neapol to miejsce niezwykłe, piękne, ale ten jego urok trzeba umieć dojrzeć. To nie jest miasto typowo nastawione na turystów, ale to są prawdziwe Włochy, Włochy które kochamy i do których ciągle wracamy. Neapol to mekka artystów, perełka kultury włoskiej. To tutaj tworzył Henryk Sienkiewicz i Juliusz Słowacki.

Neapol – jak dojechać

A teraz garść informacji praktycznych. Po pierwsze – jak dojechać? Do Neapolu możemy dojechać autem, jednak odległość jest spora. Przykładowo z Wrocławia to ponad 1800 kilometrów i ponad 17 godzin jazdy. Z resztą na miejscu bałabym się jeździć swoim autem z obawy o jego uszkodzenie, ale o tym za chwilę. Najwygodniejszą opcją są loty. Do Neapolu latają tanie linie lotnicze Wizz Air i Ryanair, a loty można trafić w naprawdę okazyjnych cenach. Warto obserwować już wcześniej loty na tych trasach i czyścić pliki cookies przed wyszukiwaniem, bowiem wtedy mogą się nam pojawić inne, niższe ceny. My lecieliśmy liniami Ryanair i za lot w dwie strony za dwie osoby zapłaciliśmy niecałe 500 złotych, oczywiście z dwoma bagażami podręcznymi na osobę (torebka i mała walizka) i pierwszeństwem wejścia na pokład.

Transfer z lotniska w Neapolu

Kolejna kwestia – jak dojechać do centrum. Możemy wybrać taksówkę, ale to koszt około 20 EUR i tak naprawdę, gdy jedziemy w kilka osób, to ten wybór jest jak najbardziej oczywisty i opłacalny. Cenę oczywiście trzeba ustalać przed wyjazdem.

Alibus – transfer z lotniska

Kolejną opcją jest Alibus. To najczęściej wybierany środek transportu i chyba najbardziej popularny. Koszt przejazdu to 5 EUR za osobę. Gdy wychodzimy z lotniska wystarczy skierować się wzdłuż ulicy, którą widzimy i dojdziemy do przystanku. Autobus jeździ co około 20 minut, więc nie ma się co przejmować, gdy nie zdążymy na ten konkretny, albo kolejki są za długie. Według rozkładów niektóre jeżdżą nawet co 5, czy 10 minut, więc nie ma problemu. Bilety kupimy bez problemu u kierowcy. Możemy też kupić przez Internet, wtedy tylko pokazujemy kierowcy bilet na telefonie, ale musimy się liczyć z dodatkowymi opłatami. Warto jednak zwrócić uwagę na jedno – są dwie linie, na których jeździ Alibus. Pierwsza dojeżdża tylko dla Placu Garibaldi, a druga dojeżdża do portu w Neapolu. Szczerze, to nie znalazłam oznaczenia tych linii w autobusie, więc warto się po prostu spytać kierowcy, czy na dany przystanek dojedziemy.

Alibus – przystanki

Pierwszy przystanek – Plac Garibaldi (Piazza Garibaldi). Stamtąd możemy bez problemu metrem dojechać w inne dzielnice Neapolu. Bilety oczywiście możemy kupić w biletomatach, albo w okienku przed wejściem do metra. Bilet na jednorazowy przejazd metrem to koszt 1,20 EUR za osobę, a całodniowy to 3,50 EUR za osobę.

Kolejne przystanki to kolejno Porta di Massa i Molo Angioino/Beverello (Stazione Marittima), które znajdują się w niedalekiej odległości od siebie. Warto więc zobaczyć na mapie, gdzie mamy zlokalizowany hotel i gdzie są przystanki.

Neapol – gdzie się zatrzymać

Standardowo noclegów szukamy na booking.com i nigdy się jeszcze nie zawiedliśmy. Tym razem nasz wybór padł na hotel Tiffany’s Luxury Resort. Najlepsza jest jego lokalizacja – tuż przy ostatnim przystanku Alibusa, koło portu i przepięknego Zamku Nuovo. Blisko starego miasta i stacji metra – więc idealna baza do zwiedzania. Pokoje w tym hotelu mieszczą się między innymi na szóstym piętrze, tak jak nasz. Wychylając się z mini balkonu widzimy morze, port, Wezuwiusza i statki. Co było zaskakujące, to konieczność zapłaty 10 eurocentów za przejazd windą. Informuje o tym nas oczywiście Pani w recepcji, która jest na pierwszym piętrze. Byliśmy totalnie zszokowani takim rozwiązaniem. Jak się okazało, w tym budynku mieści się wiele firm, a sam hotel to pierwsze piętro, na którym się znajduje się recepcja, śniadania i m.in. szóste piętro, na którym są pokoje. Pierwsze dziesięć euro centów dostaliśmy od Pani w recepcji. Później, jak się okazało, w weekendy winda działa bez doładowania. Po godzinie 19 też wjedziemy bez tych 10 eurocentów. To było zaskakujące. Niemniej jednak ten hotel znajdował się w idealnym miejscu do zwiedzania. Obsługa też była na najwyższym poziomie. Od razu zaznaczę – śniadania w cenie były typowo włoskie, czyli na słodko. Faworyci tego typu śniadań na pewno będą zachwyceni. Zwolennicy bardziej wytrawnych mogą pozostać nieco nienajedzeni. Kolejny plus – można zamawiać śniadania do pokoju.

Neapol – nasze wrażenia

We Włoszech byliśmy już kilkukrotnie. Może to za mało by oceniać, może wystarczająco by się zakochać. Włochy są specyficzne, mają tą atmosferę, którą znajdziemy tylko w południowych krajach. My z mężem po prostu to uwielbiamy. Ludzie tu żyją inaczej, wolniej, spokojniej, potrafią brać od życia, to co ono oferuje. Mogłabym się tak rozpisywać godzinami.

Neapol – śmieci i bezdomni

Ale wracając do Neapolu i naszych wrażeń to pierwsze, co zauważyliśmy to śmieci. Są po prostu wszechobecne. Swego czasu Neapol nie mógł sobie poradzić z tym problemem i widać, że do dzisiaj jest on aktualny. Z jednej strony drogie butiki, a zaraz naprzeciwko śmieci wywalające się ze śmietnika. To nie wygląda dobrze. Do tego wszystkiego bezdomni śpiący zazwyczaj przy wejściach do kościołów, na schodach… Przykry i przygnębiający widok. Dla nas było to zaskakujące biorąc pod uwagę tak dużą ilość wojskowych i policjantów na ulicach.

Neapol – graffiti

Obok śmieci graffiti to kolejna rzecz, która wyróżnia Neapol. Czy jest to powód do dumy? Raczej nie. Graffiti wątpliwej urody są wszędzie, na każdej ścianie, na każdym budynku, na niemalże każdej rzeźbie, nawet na każdym słupku. Chwilami odnosiłam wrażenie, że ludzie tutaj po prostu nie mają szacunku do niczego. Skąd ta potrzeba mazania ścian, drzwi, posągów, rzeźb napisami i malowidłami, które są po prostu szpecące? Nie rozumiem tego, ale taki właśnie jest Neapol. To jest chyba jego nieodłączna część. To nie są murale, które robią wrażenie, które są piękne, tak jak te, które ostatnio pojawiły się w naszej małej Świdnicy. To są zwykłe „bazgroły”. Nie wiem z czego to wynika – z braku szacunku, z bezczelności, ze zwykłego chamstwa – nie wiem, ale są wszędzie.

Neapol – jedzenie

Za każdym razem gdy wracam z Włoch kawa u nas przestaje mi smakować. Nie wiem dlaczego. Czy to faktycznie ten rodzaj kawy, czy te ekspresy do kawy, a może atmosfera i cała otoczka tego, jak pijemy włoską kawę. Niezmiernie podoba mi się to, że Włosi potrafią zatrzymać się w malutkiej knajpce tylko po to, by napić się kawy. Zbaczając z tych najbardziej popularnych ulic i miejsc bez problemu trafimy do kawiarni, w których podają najlepszą kawę, w których spotkamy Włochów spędzających swój wolny czas. To jest piękne.

A co z pizzą? Czy trzeba się tu rozpisywać? Neapol to miejsce, w którym powstała pizza. Wypiekana w kamiennym piecu smakuje najlepiej. Pizza na cienkim cieście, z mozarellą, najprostsza i najpyszniejsza. Najlepsze jest to, że bez problemu kupimy kawałek takiej pizzy w wielu miejscach za 2 – 3 EUR. Tu nie potrzeba dodatków, tu wystarcza sam sos pomidorowy i mozarella. To jest właśnie to – to są właśnie Włochy. Mój mąż sobie upodobał malutką knajpkę przy ulicy Via Toledo, w której za 2,5 EUR możemy kupić małą, klasyczną, włoską pizzę wypiekaną w piecu.

A może tak świeże owoce ze sklepiku zlokalizowanego na środku ulicy? Ja jestem na tak. Owoce i warzywa smakują tu o niebo lepiej niż u nas.

Zatrzymując się w restauracjach musimy jednak pamiętać, że wielokrotnie w rachunku mamy doliczoną opłatę za serwis. Czasem jest to jedyne 1,5 EUR, czasem aż 14% od całego rachunku. Tak było, gdy zatrzymaliśmy się w restauracji koło Placu Garibaldi. Jedzenie wyśmienite, obsługa rewelacyjna. Uśmiech nie schodził nam z ust. Jednak 14% za obsługę to trochę drogo, a może nie, zwracając uwagę na lokalizację i przepyszne jedzenie. Sami ocencie.

Gdy zatrzymaliśmy się w restauracji znajdującej się tuż na przeciwko Zamku dell’Ovo na kawę najpierw podano nam idealnie schłodzone wino musujące. Było to wprost idealne przy tym palącym słońcu. Tu opłata za serwis to 1,5 EUR.

Neapol – bezpieczeństwo i kieszonkowcy

Naczytałam się o tym sporo. Neapol – siedziba mafii, mekka złodziei, trzymaj torebkę przy sobie, pilnuj portfela, ogranicz biżuterię na sobie… bo wszędzie są złodzieje. To tyle z teorii. Z praktyki – faktycznie po tej dawce informacji bardzo często sprawdzałam swoją torebkę i położenie portfela, i komórki. No i tyle. Bez tych informacji czułabym się tak samo jak w wielu innych miejscach, czyli zwyczajnie. Uwagę zwracali oczywiście wojskowi z ogromnymi karabinami, policjanci, którzy kierowali ruchem, pilnowali spokoju na ulicach, czy nawet ochroniarze przed bankami z bronią tak ogromną, jakby wybierali się na wojnę. Tak, jest tego sporo. Niemniej jednak nie wiem, czy jest tam tak niebezpiecznie, czy jest to po prostu wynikiem przeszłości Neapolu. Gdybym nie czytała tych wszystkich informacji wcześniej, czułabym się jak w każdym innym miejscu na świecie.

Polecam jedynie wzmożoną uwagę przy przechodzeniu przez ulicę. Kierowcy łącznie z policją i wojskiem jeżdżą jak chcą. Czerwone, czy zielone światło wielokrotnie nie ma dla nich znaczenia. Dlatego przyjmijcie zasadę – patrzymy w prawo, w lewo i biegniemy jak jest wolne.

Mała zagadka – kto tu ma pierwszeństwo?

Neapol – skutery

Kolejną rzeczą, która wyróżnia Neapol są wszechobecne skutery. Nie ma ulicy, na której nie byłoby zaparkowanych przynajmniej kilka skuterów. Samochodów jest tu dużo i dużo korków, ale skutery są po prostu wszędzie. Osobiście chyba też wybrałabym ten środek lokomocji przy takich korkach. Dla przykładu – jadąc na lotnisko Alibusem z portu do placu Garibaldi jechaliśmy ponad godzinę, przy czym odległość to około 2,5 kilometra. Szybciej przeszlibyśmy tą trasę na nogach.

Neapol – parkowanie

Parkowanie – to ostatnie, na co chciałam Wam zwrócić uwagę. Na początku tego wpisu napisałam, że bałabym się tu przyjechać autem z uwagi na możliwość jego uszkodzenia. Jak zobaczycie na własne oczy styl jazdy Włochów w tym regionie, jak zobaczycie jak oni parkują, to zrozumiecie moje obawy. Wielokrotnie wypożyczamy auta i nie stanowi to dla nas żadnego problemu. Tak tutaj chyba poprzestalibyśmy na publicznych środkach transportu. Tu nikt się niczym nie przejmuje. Jak Cię ktoś zastawi to Twój problem. Włosi potrafią parkować auto przy aucie i to dosłownie. Dla mnie było to zaskakujące, ale jednak prawdziwe – to jest właśnie Neapol – tu wszystko żyje swoim życiem.

To na razie tyle, jeśli chodzi o nasze pierwsze wrażenia i kilka informacji. Zaznaczę od razu, że dotarliśmy do hotelu stosunkowo późno. Na spacer poszliśmy dopiero około osiemnastej, więc szybko zrobiło się ciemno. Pierwsze, co zobaczyliśmy to śmieci, wszechogarniająca ciemność, bez lamp na ulicach i ten strach, który był w nas po lekturze wielu informacji o Neapolu. Po więcej zapraszamy w kolejnych wpisach, a zdecydowanie jest co zobaczyć.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz