Calangianus i Tempio Pausania – czyli co warto zobaczyć na Sardynii

by Emilia

Dzisiejszym wpisem zabieramy Was znów na krótką wycieczkę po Sardynii – wyspie szczęśliwości. Niekwestionowanymi atrakcjami tej wyspy są jej przepiękne plaże i lazurowe morze. Jednak czasem warto wybrać się w głąb wyspy. Możecie wówczas poznać prawdziwą włoskość, pospacerować po prawdziwych włoskich wioskach, w których możecie zobaczyć kulturę Sardyńczyków, architekturę ich wyspy i zwiedzić ciekawe miejsca. Osobiście uwielbiamy jeździć po takich miejscach, bo właśnie tam czujemy, że zwiedzamy naprawdę. Bo nie tylko typowo turystyczne miejsca są warte zobaczenia.

Calangianus

Na początek zabieramy Was do Calangianus. To mała wioska, którą zamieszkuje nieco ponad cztery tysiące mieszkańców. Położona jest w dolinie, niespełna 40 kilometrów od Olbii. To bardzo urocza i spokojna miejscowość. Charakterystyczne dla niej są granitowe budynki, które możecie spotkać w bardzo wielu miejscach. Nasz spacer zaczęliśmy od głównego placu Piazza del Popolo Calangianus. Bez problemu zaparkowaliśmy auto w bocznej uliczce. Co zastaliśmy? Ciszę, spokój, wiszące przed oknami pranie, lokalne knajpki, w których przesiadują mieszkańcy żywo dyskutując, no i klimatyczne uliczki, po których obowiązkowo trzeba się przespacerować.

Głownym miejscem w Calangianus, jak już wspomniałam, jest Piazza del Popol Calangianus. To na tym placu toczy się życie, towarzyskie rozmowy mieszkańców. Gdy tak spacerowaliśmy po nim, jakiś starszy Pan zaczepił nas i zaczął do mnie mówić po francusku. Jak się później okazało, myślał, że jestem Francuzką, a jak się dowiedział skąd pochodzę, to od razu powiedział, że był raz w Polsce. W miejscach, które nie są typowo nastawione na turystów, ludzie są bardzo otwarci, mili i bezpośredni. Potrafią zagadać tak bez powodu, uśmiechnąć się do obcego człowieka, czy wskazać właściwą drogę, gdy widzą, że ktoś jej szuka.

Włosi należą do narodu, który jest bardzo wyluzowany, nie biegną za niedoścignionym, potrafią się cieszyć życiem, codziennym dniem, no i nie przejmują się błahostkami. Dla przykładu, na skrzyżowanie w jednym czasie zajechały z trzech różnych stron trzy auta. Nikt na siebie nie trąbił, postali chwilę i w końcu się chyba „dogadali” kto ma pierwszeństwo. Pełen luz.

Jak Włochy, to obowiązkowo kawa. To właśnie w kawiarni przy placu Piazza del Popolo Calangianus wypiliśmy najpyszniejszą kawę, której smak ciągnie się za mną do dzisiaj.

Klimatyczne uliczki Calangianus były dla nas też idealnym tłem do sesji kolejnej wakacyjnej stylizacji. Więc jeśli szukacie instagramowego i klimatowego miejsca na zdjęcia, to musicie tam zajechać.

Tu zostawiam Wam link do wpisu z tą stylizacją
TENT DRESS, CZYLI NAMIOTOWA SUKIENKA W LETNIEJ STYLIZACJI

Calangianus słynie też z Muzeum Korka (Museo del Sughero), które bardzo polecamy Wam zobaczyć. Pierwotnie położone było przy Via S. Francesco, gdzie jeszcze widnieje tabliczka.

Obecnie znajduje się przy Via Tempio 65. Na miejscu jest bezpłatny parking. Wstęp kosztuje 4 EUR za osobę. Oprowadza nas przewodnik, który świetnie opowiada historię korka, z którego Sardynia słynie. W naszym przypadku opowiadał po angielsku. Dużo rzeczy się dowiedzieliśmy, a na koniec dostaliśmy na pamiątkę prawdziwy sardyński korek. Co ciekawe, ponad połowa korków przeznaczonych do włoskich win produkowana jest właśnie na Sardynii. Dowiecie się również jak powstaje korek, ile pracy wkładają ludzie, by stworzyć ten idealny, do konkretnego rodzaju wina. Zobaczycie, jak kiedyś wyglądała produkcja korków, pierwsze maszyny wykorzystywane przy ich produkcji, a także że wiele czynności do dziś wykonywanych jest manualnie, przy pełnym udziale ludzkim. To bardzo ciekawe miejsce, które możemy Wam polecić z całego serca.

Tempio Pausania

Naszym kolejnym punktem była miejscowość Tempio Pausania. To niewielka miejscowość, której cechą charakterystyczną są granitowe fasady budynków. Bez problemu zaparkowaliśmy przy bocznej uliczce od głównego placu w mieście – Piazza Gallura. Tu nie musimy mieć konkretnego planu zwiedzania. Wystarczy po prostu przespacerować się tymi klimatycznymi uliczkami w centrum. Można też kierować się oznaczeniami na drogach. Bez problemu wszędzie trafimy.

Jeśli chodzi o architekturę, to charakterystyczne dla tego miasta, jak i większości regionu, są granitowe budynki. Przyznam szczerze, że wygląda to fenomenalnie w konfrontacji z kolorowymi drzwiami, czy okiennicami. Jak już wspomniałam, głównym placem jest Piazza Gallura, przy którym znajduje się sam Urząd Miasta, czyli Palazzo del Municipio. Warte uwagi są również obiekty sakralne, czy też budynek starego teatru, Teatro del Carmine.

Nie mogłam się powstrzymać, jak zobaczyłam ten piękny błękitny skuter. Mam słabość do pojazdów w takich kolorach. Z chęcią dopasowałabym do takiego jednośladu jakąś stylizację.

Architektura sprzyjała tego dnia mojej stylizacji. Drzwi pod kolor sukienki, czy może sukienka pod kolor drzwi?

Największym naszym zaskoczeniem były kolorowe ulice w samym centrum. Kamienie na chodnikach, każde pomalowane w innym kolorze, wyglądały wprost fenomenalnie. To zdecydowanie jedna z większych atrakcji.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

2 komentarze

jakbyluksusowo 2 listopada 2020 - 18:35

Tymi zdjęciami wywołałaś u mnie tęsknotę za wakacjami, na które w tym roku nie mogłam sobie pozwolić… Czekam z utęsknieniem na kolejne, tym razem w tych „nowych” czasach.

Odpowiedz
Emilia 2 listopada 2020 - 19:40

My też czekamy z utęsknieniem na kolejny wyjazd. Miejmy nadzieję, że te „nowe” i lepsze czasy szybko nadejdą

Odpowiedz

Leave a Reply