Travels Włochy

Bolonia – miasto tysiąca arkad

16 marca 2019

Bolonia – kolejne włoskie miasto, które zwiedziliśmy i kolejny powód, żeby zakochać się we Włoszech. To chyba jedyne miasto, które można zwiedzać nawet w deszczu, a to za sprawą tysiąca arkad…

Jak się dostać do Bolonii?

Najlepsza opcja to samolot. Tanie linie lotnicze oferują nam dużo kursów i bardzo często można trafić na bardzo okazyjną cenę. Warunkiem jest ich obserwowanie. Do tego loty są na tyle często, że bez problemu możemy lecieć nawet na kilka dni i tyle właśnie wystarczy, żeby zachłysnąć się TĄ włoskością, którą Bolonia nam oferuje. Istotnym jest również, że wychodząc z lotniska mamy od razu przed sobą przystanek autobusu, którym dojedziemy w kilkanaście minut do centrum, a jego koszt to jedyne 1,5 euro za osobę. My kupiliśmy bilety przez Internet będąc jeszcze w Polsce (mieliśmy je po prostu wydrukowane) ale bez problemu możemy je kupić u kierowcy. Przed lotniskiem jest oczywiście całe mnóstwo taksówek (oczywiście odpowiednio droższych), więc nie ma problemu z dostaniem się do centrum. Możemy dojechać do Bolonii również samochodem, ale dla nas jazda przez 12 godzin, pokonując około 1200 kilometrów jest po prostu nieopłacalna.

Gdzie się zatrzymać?

Jak zwykle noclegi zamówiliśmy na niezawodnym booking.com. Nasz wybór padł na Hotel Palace, który mieści się w samym sercu Bolonii. To jest zdecydowanie jego bardzo duży plus, do tego wystrój iście królewski. Minusem jest jedynie brak wygłuszenia w pokojach, ale to zapewne za sprawą tego, że mieści się w starej kamienicy. Jednak biorąc pod uwagę lokalizację to idealny wybór.

Czym Bolonia nas zachwyciła?

Bolonia to miasto tysiąca arkad, które sprawiają, że to miasto ma swój niezaprzeczalny i jedyny w swoim rodzaju urok. Można spacerować po nim będąc cały czas pod dachem, a jednocześnie podziwiać budowle, uliczki, a także rozkoszować się pyszną włoską kawą na świeżym powietrzu. Bo będąc we Włoszech kawa to pierwsze czego potrzebujemy. Arkady, które spotkamy w Bolonii ciągną się prawie przez 37 kilometrów, są stare, niejednokrotnie odpada z nich farba, są wysokie, czasem bardziej ozdobne, czasem mniej, ale wszystkie są piękne.  

Bardzo dużo kawiarni, czy restauracji mieści się właśnie pod arkadami, tak, że w każdym momencie naszego spaceru mamy gdzie przysiąść, napić się kawy, zjeść obiad. Dla nas bardzo „włoskie” było też to, że kawiarni jest tam całe mnóstwo, ceny kawy są dużo mniejsze niż u nas, a dla Włochów picie kawy jest to niemalże rytuał, przyzwyczajenie, nawyk… nie wiem, ale obserwując ich codzienność można zobaczyć, jak nawet z rana spiesząc się potrafią na chwilę przystanąć w malutkiej kawiarence na kawie, wypijając ją na stojąco, rozmawiając przy tym ze znajomymi, czy innymi ludźmi, którzy akurat na chwilę również przystanęli na kawie. Taki przerywnik, część dnia, a jakże przyjemna. Wszyscy są dla siebie uprzejmi, mili, uśmiechnięci, tak po prostu…

Ponadto, co istotne, w Bolonii nie ma dużo turystów. Nie ma tam tłumów charakterystycznych dla innych, bardziej popularniejszych regionów Włoch. Tam w godzinach sjesty naprawdę jest wszystko pozamykane, nie to co w regionach nastawionych na turystów, gdzie wszystko jest cały czas otwarte. To właśnie sprawia, że czujemy się jak we Włoszech, nie w kolejnym obiekcie turystycznym. Czujemy prawdziwe Włochy, do których my chcemy ciągle wracać.

Za parę miesięcy lecimy do Neapolu, więc podzielimy się z Wami kolejną porcją wrażeń, praktycznych informacji, miejsc wartych zobaczenia i kolejnych powodów, żeby zakochać się we Włoszech.

You Might Also Like...

Brak komentarzy

    Dodaj komentarz