Lwów – dzień trzeci

by Emilia
Lwów – dzień trzeci

Dziś kolejny post z serii co warto zobaczyć. Do Lwowa przylecieliśmy na trzy dni. Godzina wylotu 19.15, więc bez problemu mogliśmy jeszcze coś pozwiedzać w ostatni dzień i było to już spokojne zwiedzanie.

Katedra Ormiańska

Pierwszym punktem przez nas zaplanowanym na ten dzień była Katedra Ormiańska. Biorąc pod uwagę fakt, że poprzedniego dnia obejrzeliśmy ją od zewnątrz, przez zamknięte bramy postanowiliśmy wejść do środka. Tym bardziej, że w internecie zobaczyliśmy jak piękne zdjęcia można zrobić o poranku, gdy światło wpada przez okna i daje piękną poświatę. Tak jak napisali, żeby wybrać się tam o poranku, tak też byliśmy, ale niestety efektu wpadającego słońca przez okna nie było, chyba nie ta godzina… cóż, ale i tak było pięknie. A jak tam dojść? Tak jak już wspomniałam poprzedniego dnia obejrzeliśmy ją od strony zamkniętych bram, widzieliśmy tylko same podwórko. Okazało się że trzeba pójść na ulicę Krakowską, a tam pomiędzy bramami numer 16 i 18 jest właśnie wejście do tej katedry. Oczywiście przechodziliśmy tamtędy wcześniej, ale w życiu nie wpadłabym na to, że to wejście do tej katedry. U Pani po lewej stronie po wejściu kupimy bilety. Zgodnie z informacją umieszczoną przed wejściem bilet normalny kosztował 2 hrywny za osobę, a możliwość robienia zdjęć 5 hrywien. Przygotowałam więc dwa banknoty po 5 hrywien, a Pani bierze ode mnie tylko jeden banknot i mówi żebyśmy sobie robili zdjęcia, więc jakby nie patrzeć dostaliśmy gratis, zamiast 1,35 zł zapłaciliśmy 0,75 zł za wejście. Tak, to jest plus zwiedzania we Lwowie, bilety wstępu są bajecznie tanie.

Opera Lwowska

Kolejny punkt, według nas obowiązkowy, to zwiedzanie samej Opery Lwowskiej. Tam bilety wstępu to koszt 40 hrywien za osobę, więc trochę drożej 😉. Wnętrze jest cudne, piękne zdobienia, płaskorzeźby, wszechobecne złoto. Oczywiście znowu użyję tego sformułowania: robi wrażenie. Udało nam się również zajrzeć na jedną z sal operowych. Wydaje mi się, że warto się tam nawet wybrać na jakąś operę, czy spektakl, tym bardziej że bilety nie są wcale dużo droższe od tych uprawniających do samego zwiedzania. Wnętrza są piękne i imponujące. Powtórzę się, ale to obowiązkowy punkt zwiedzania we Lwowie. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że nie widzieć Opery Lwowskiej, to jak być w Paryżu i nie widzieć Wieży Eiffla.

Kasyno Szlacheckie

Ostatnim punktem tego dnia było Kasyno Szlacheckie. Mieści się ono przy ulicy Listopadowego Czynu 6, w jednej z bram kamienic mieszczących się przy tej ulicy. Poprzedniego dnia przechodziliśmy dosłownie kilkanaście metrów od tej bramy nie mając pojęcia, że są tam tak piękne wnętrza. Wstęp oczywiście też płatny, tutaj po wejściu wyłania się portier i mówi, że musimy zapłacić 30 hrywien za osobę. Na co mój mąż zażartował: „co tak drogo?”, a Pan portier się śmieje, że w Paryżu za toaletę płacimy 2 euro, no i miał rację. Tak na marginesie to toaleta we Lwowie kosztuje 1 hrywnę. A co do wnętrza to jest tak piękne, jak niejeden pałac. Schody jak na Titanicu, piękne lustra, duże sale, dużych tłumów nie ma, więc jest szansa zrobić ciekawe zdjęcia bez mistrzów drugiego planu.

Dużym plusem Lwowa jest to, że większość atrakcji i zabytków zlokalizowana jest w centrum i najlepiej właśnie zwiedza się na piechotę, chociaż nogi to odczuwają i to bardzo. Tym bardziej, że wszechobecna kostka powoduje, że niejednokrotnie trzeba patrzeć pod nogi. Spacerując tak po Lwowie utwierdziliśmy się w przekonaniu, że autem byśmy nie pojechali. Ze względu na stan dróg po prostu szkoda samochodu i jego zawieszenia. Poza tym, tak jak wcześniej czytaliśmy w internecie, Polacy, którzy przyjechali autem, na parkingach dla bezpieczeństwa ściągali tablice rejestracyjne. Więc chyba nie warto ryzykować. Tym bardziej, że lotnisko znajduje się w odległości około 6 kilometrów od centrum, transfer zamówioną w hotelu taryfą kosztuje 200 hrywien i trwa około 15 minut. Co do taksówek warto też wiedzieć, że dla własnego bezpieczeństwa lepiej korzystać z taksówek z Lviv Hotel Taxi, samochody są w dobrym stanie, w przeciwieństwie do samochodów ubera, które wyglądają jakby się miały rozpaść, a i kierowcy potrafią oszukać na cenie przejazdu widząc, że my niemiejscowi.

Polecamy również poprzednie posty o tym pięknym mieście:

Lwów – pierwsze wrażenia

Lwów – dzień pierwszy

Czerwona sukienka a w tle piękny Pałac Potockich we Lwowie

Lwów – dzień drugi

A niebawem jeszcze jeden post z Lwowa z serii „gdzie zjeść”.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

10 komentarzy

balkanyrudej 24 sierpnia 2018 - 19:12

We Lwowie byłam dość krótko i widzę, że jeszcze mam tam po co wracać 🙂

Odpowiedz
Emilia 24 sierpnia 2018 - 19:21

My również się nad tym zastanawiamy, Lwów skrywa wiele pięknych miejsc

Odpowiedz
Wiola 24 sierpnia 2018 - 20:30

Pięknie! Lwów zdecydowanie musimy odwiedzić!

Odpowiedz
Emilia 24 sierpnia 2018 - 20:48

Szczerze polecamy, byliśmy tam tylko trzy dni, a tak wiele zobaczyliśmy. Zdecydowanie warto

Odpowiedz
Holly 26 sierpnia 2018 - 09:49

Potwierdzasz moje wrazenie, ze nas tam dobrze nie traktuja.

Odpowiedz
Emilia 26 sierpnia 2018 - 14:54

Osobiście nie odczuliśmy negatywnego traktowania, jednakże, jak napisałam, stereotypy są wciąż żywe

Odpowiedz
Anna 26 sierpnia 2018 - 10:52

ale tam pięknie! z chęcią bym się wybrała 🙂

Odpowiedz
Emilia 26 sierpnia 2018 - 14:54

Zatem bardzo polecamy, jest co zwiedzać i jest co podziwiać

Odpowiedz
Karo 4 września 2018 - 13:10

Wyruszam na Lwów w ten czwartek ( my wybraliśmy opcję samochód)- ale miasto zwiedzać będziemy wyłącznie pieszo plus komunikacja miejską. Na liście mam około 10 miejsc które koniecznie muszę zobaczyć 🙂
Podziwiam, że zwiedzasz miasto w szpilkach ponieważ ja wiem, że ja poruszać się w nich przez tyle godzin nie dałabym rady 🙂

Odpowiedz
Emilia 4 września 2018 - 19:33

W takim razie udanej podróży życzymy i wielu pięknych wrażeń, o które tam nietrudno. A co do szpilek, to mój mąż się czasem śmieje, że się w nich urodziłam 😉

Odpowiedz

Dodaj komentarz