Lwów – dzień pierwszy

by Emilia
Lwów – dzień pierwszy

Post z serii co warto zobaczyć we Lwowie. Przed każdym wyjazdem takich właśnie informacji wyszukujemy w internecie. Są one bardzo pomocne i bardzo subiektywne, przez co każdy może dopasować formę, miejsca zwiedzania do własnych potrzeb, zainteresowań, i możliwości.

Mimo wyszukiwania wcześniej miejsc wartych odwiedzenia pierwszego dnia, trochę zmęczeni po porannym locie, poszliśmy po prostu przed siebie. Nasze zwiedzanie w ten dzień wyglądało mniej więcej tak: „o popatrz, tam jest coś fajnego”, albo: „tamtędy jeszcze nie szliśmy”, czy w końcu: „i jak tu wrócić teraz do hotelu”. Takie zwiedzanie, choć może na pierwszy rzut oka trochę chaotyczne, jest bardzo ciekawe. Czasem idziemy za tłumem i docieramy do tzw. must see, czasem się zgubimy i odkryjemy piękną uliczkę z uroczą knajpą, bramę z dziadkiem pięknie grającym na skrzypcach, albo dotrzemy do najlepszego punktu widokowego na miasto. Bo brak planu to niejednokrotnie najlepszy plan. Na kolejny dzień zwiedzanie było już trochę bardziej zorganizowane.

No i dokąd zaprowadziło nas to zwiedzanie?

Rynek

Rynek trochę jak w wielu innych miastach, jest piękny owszem, ale nie stanowi on według nas głównej atrakcji we Lwowie. Przypominał nam nasz świdnicki Rynek z tą różnicą, że tam się więcej dzieje, jest więcej knajp, restauracji. No i ta kostka, mordercza dla moich szpilek, o czym pisałam już w poprzednim poście. Warto tam jednak zajrzeć, żeby zwiedzić na przykład Muzeum Apteka mieszczące się w działającej aptece, Bazylikę Archikatedralną, Wieżę Ratuszową, czy pojeździć elektrycznym pociągiem.

Bazar we Lwowie

W niedalekiej odległości od rynku znajduje się bazar, na którym kupimy prawie wszystko, łącznie z prawem jazdy Andrzeja Dudy. Dowód: zdjęcie poniżej. Dużo tam misternie wykonanego rękodzieła, pięknych obrazów, towarów jak z naszych giełd staroci, błyskotek ręcznie robionych, drewnianych zabawek i elementów wyposażenia, kwiatów, wełnianych skarpet i wiele innych ciekawych rzeczy, a także tandetnych pamiątek. Zachęcamy zatem do spaceru po targu, według nas to jeden z punktów obowiązkowych.

Archikatedralny Sobór św. Jura (Jerzego)

Gdy po krótkim odpoczynku w hotelu poszliśmy na dalsze zwiedzanie bez celu, dotarliśmy na piękne wzgórze na plac św. Jury. Samą budowlę widać z daleka, co zachęca do odwiedzenia, mimo, że jest spory kawałek pod górkę. Obiekt piękny, jednak podczas naszej wizyty część była zamknięta, bo akurat remontowana.

Hotel Dniestr i piękna panorama

Wracając z placu św. Jury dotarliśmy do Hotelu Dniestr. To z zewnątrz zwykły budynek, choć bardzo wysoki. W wewnątrz natomiast to wysokiej klasy hotel. Gdy wjedziemy windą na 9 piętro, naszym oczom ukaże się piękna panorama miasta. Jest tam też kawiarnia, w której można posiedzieć, popijać kawę i podziwiać te widoki.

 

Park Kościuszki

Znajduje się zaraz przed Hotelem Dniestr. Biorąc pod uwagę fakt, że sam hotel mieści się na wzniesieniu, wchodząc od strony hotelu do tego parku cały czas idziemy w dół, przy czym różnica poziomów jest chwilami dość duża. Co nas zaskoczyło to bardzo dużo ludzi spędzających czas w parku, spacerują, jeżdżą na rowerach, albo po prostu siedzą na ławkach. W parku spotkamy też stoiska ze słodyczami, fast foodami, napojami, muzykę grającą z głośników. Idealne miejsce na chwilę wytchnienia.

Opera Lwowska

Budowla bardzo imponująca, przed nią sporych rozmiarów plac z piękną fontanną. To jeden z punktów obowiązkowych podczas zwiedzania Lwowa, co możemy poznać poprzez dużą ilość podróżników z aparatami. Gdy przejdziemy się drogą prowadzącą od Opery w kierunku Pomnika Tarasa Szewczenki możemy obserwować jak toczy się życie lwowianin. Na ławkach mnóstwo starszych panów grających w karty, warcaby, szachy, albo po prostu żywo dyskutujących.

Arsenał miejski

Mieści się tam Muzeum Starej Broni, do którego kolejka jest imponująca. Przechodząc wzdłuż Arsenału i spoglądając w dół zobaczymy restaurację. Niby nic dziwnego, a jednak. Na każdym stoliku jest umieszczony zwykły szary papier, który jest zapełniany różnymi rysunkami przez klientów. Jak mogliśmy zobaczyć wyobraźnia niektórych jest duża. Nie ma chyba sensu, żebym to opisywała, najlepiej zobaczyć.

Do tak pięknych miejsc zaprowadziło nas zwiedzanie bez celu i konkretnego planu. Jak widać sam spacer po Lwowie zapewnia niezapomniane widoki i wrażenia. Warto jednak pamiętać, że wiele atrakcji jest „ukrytych”, nie kierują do nich żadne strzałki, brak jest tabliczek informacyjnych i tutaj przydaje się wiedza zdobyta w Internecie, o czym przekonacie się w następnych postach.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

2 komentarze

Żanecia 17 sierpnia 2018 - 14:47

Jak na początku napisane – takie zwiedzanie właśnie „gdzie nogi poniosą” bez jakiegokolwiek planu i chęci pójścia ciekawymi ścieżkami wychodzi na super ciekawą i atrakcyjną wycieczkę! Ryneczek bardzo piękny, Pan na skrzypcach mimo tęgiej miniy wygląda bardzo ciekawie i przyjacielsko.
Bazarek bardzo urokliwy – przypominający rzeczywiście nasze polskie targi staroci albo po prostu zwyczajne targowiska z pamiątkami i różnorakimi duperelami 😉 Prawo jazdy Andrzeja Dudy wydaje się naprawdę ciekawą, a szczególnie niespotykaną pamiątką. Hotel Dniestr przyciąga od razu uwagę ze względu pięknego widoku na miasto.
Opera Lwowska przyciąga chyba największą uwagę, na zdjęciu petarda – na żywo zawsze piękniej więc wiadomo warto zwiedzić i obejrzeć na własne oczy! 😉
Starsi Panowie grający w gry i nakrycia stołu z rysunkami własnej roboty są również czymś niespotykanym na codzień.
Podsumowując, super zdjęcia, opis – od razu ma się chęć pojechać i zwiedzić to miasto!
Pozdrawiam.

Odpowiedz
Emilia 17 sierpnia 2018 - 16:51

Cieszę się zatem, że udało nam się zachęcić do zwiedzania, a w planach mamy jeszcze kilka postów o Lwowie i całe mnóstwo zdjęć więc zapraszamy do dalszego czytania. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Dodaj komentarz