Słów kilka o wrażeniach z Lwowa
Travels Ukraina

Słów kilka o wrażeniach z Lwowa

9 września 2018

Kolejny wyjazd za nami, kolejne wspomnienia, widoki, krajobrazy i wrażenia, które pozostały w nas. Uwielbiam ten czas po powrocie do domu, gdy oglądamy zdjęcia, przypominamy sobie miejsca, w których byliśmy, sytuacje, które nas spotkały, emocje i uczucia, które nadal są żywe.

W poprzednich postach opisałam miejsca, które warto zwiedzić, informacje praktyczne związane z wyjazdem do Lwowa, gdzie warto zjeść, więc teraz czas na chwilę refleksji i kilka kolejnych migawek z tego pięknego i klimatycznego miasta.

Czy Lwów nas zachwycił?

Owszem, nawet bardzo, chociaż odczucia i wrażenia to sprawa indywidualna. Zależy, jak kto podchodzi do podróżowania. My uwielbiamy poznawać nowe miejsca, kultury, życie jakie się toczy w miejscach, które poznaliśmy.

Według nas Lwów to piękne miasto, przepełnione historią, cudnymi zabytkami, które możemy spotkać na każdym kroku, klimatycznymi uliczkami, którymi można spacerować bez końca, knajpkami, z których każda ma swoją atmosferę i cudny wystrój. Lwów trzeba zwiedzać na piechotę, większość zabytków i atrakcji zlokalizowanych jest bowiem w centrum, w niedalekiej odległości od siebie. A już same spacery uliczkami Lwowa dają niezapomniane przeżycia, tam każda kamienica jest piękna, mniej lub bardziej zaniedbana, mniej lub bardziej zdobiona i kolorowa. Widać, że wyobraźnia Lwowianin nie zna granic. Patrząc na niektóre uliczki chwilami czuliśmy się jak we Włoszech – jest klimat, jest atmosfera, jest życie, które płynie nieco inaczej niż u nas, bo w sumie wszędzie będzie inaczej. Czy lepiej? Nie wiem, zawsze się mówi, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Podróżując zawsze lubię się przyglądać, jak żyją inni, jak wygląda ich codzienność i chcąc, nie chcąc, porównywać je do naszego. Taka obserwacja wiele daje. To miasto na pewno urzeka, ale też chwilami straszy biedą i zaniedbaniem.

Biorąc pod uwagę bliskość położenia w stosunku do Polski i ogrom turystów polskich bez problemu dogadamy się tam łamanym polsko-ukraińskim językiem. Tak naprawdę, z wyłączeniem hoteli, gdzie nastawieni są na międzynarodowych turystów, nie ma co zaczynać mówić po angielsku, bo lepiej nas zrozumieją, gdy będziemy mówić po polsku. Śmiechu jest czasem co nie miara przy takim dogadywaniu się – my po swojemu, oni po swojemu i wszyscy wiedzą o co chodzi, a najbardziej rozbroił mnie tekst mojego męża: „nie zrozumiałaś co on powiedział po ukraińsku?”.

Bardzo często można spotkać Polaków i zabawne jest to, jak niektórzy myślą, że jak są poza granicami kraju, to ich nikt nie rozumie, a tu niespodzianka, można być świadkiem wielu ciekawych rozmów i komentarzy.

Smutnym widokiem są żebracy i osoby bezdomne, które śpią na ulicy, niejednokrotnie przy zabytkach tak chętnie fotografowanych przez turystów. Ten widok zawsze wzbudza emocje, ale nie mniej jednak „łatwiej” (chociaż to może zbyt bezczelne słowo w tej sytuacji) patrzy się na żebraka w Europie Zachodniej, w kraju wysoko rozwiniętym.

Niemniej jednak uważam, że warto tam pojechać. Warto zobaczyć to na własne oczy i przeżyć samemu. Wiem, że wszystkiego nie zwiedziliśmy i tak naprawdę nigdy nie zwiedzamy wszystkiego w 100%, ale to właśnie jest powód, żeby do danego miejsca wrócić, żeby zacząć zwiedzanie nieco inaczej. Czy tam wrócimy? Niewykluczone, wystarczy czasem przypływ emocji, super pomysł i jedziemy…

No Comments

    Dodaj komentarz