Wycieczka szlakiem „Sami Swoi”

by Emilia

„Sami swoi” – czy jest ktoś, kto nie zna tego filmu? Czy jest ktoś, kto nie pamięta na pamięć słynnych kwestii, które zrozumie tylko Polak? Ten film jest kultowy i można oglądać go setny raz i tak samo będzie się podobał i śmieszył. Na jego widok usta same układają się w uśmiech. Dziś zatem trochę historii. Zabieramy Was w miejsca, które są związane z powstaniem tego filmu, a także w miejsca, które go upamiętniają.

Lubomierz

Wyszukując informacji w sieci na temat filmu pierwszym miejscem, na które się natkniemy, jest Lubomierz. To mała miejscowość położona na Dolnym Śląsku, którą zamieszkuje niespełna dwa tysiące mieszkańców, a słynna jest na całą Polskę. To wszystko za sprawą filmu „Sami swoi”. To właśnie w tym miasteczku kręconych było wiele scen z tego i innych polskich filmów, takich jak „Nie ma mocnych”, czy „Kochaj albo rzuć”. Samo miasteczko jest bardzo klimatyczne, a to za sprawą starych kamieniczek, które nie zostały tknięte podczas drugiej wojny światowej, a także brukowanych uliczek i tego sielskiego klimatu. Warto wspomnieć, że w 2019 roku miała miejsce rewitalizacja miasta. Zostały odnowione kamienice, fasady budynków, główna płyta rynku i okolicznych ulic, dachy, elewacje, muzeum, a sama płyta rynku była wykonywana ręcznie według przedwojennej sztuki brukarskiej. Wszystko, by przywrócić dawny blask i charakter miasta. Byliśmy w nim rok temu i faktycznie wszystko było rozkopane, muzeum Kargula i Pawlaka zostało przeniesione na tyły kościoła, nigdzie nie można było przejść spokojnie. Dlatego postanowiliśmy, że wybierzemy się tam po tym całym remoncie. Tak też zrobiliśmy. Jakie były nasze wrażenia? Miasteczko naprawdę ma klimat starego miasta. Całe jest wybrukowane kostką, kamienice również tchną historią. Wszystko sprawia, że czujemy się tak, jakby czas się tu zatrzymał, jakbyśmy przenieśli się do innego świata, w którym ludzie żyją spokojnie i szczęśliwie.

Lubomierz – Rynek

Rynek w Lubomierzu to jedna z głównych atrakcji w mieście. Cały wybrukowany, otoczony kamienicami z kolorowymi fasadami. Znajdziecie też tu arkady, więc przez chwilę możecie się poczuć jak w Bolonii. Przechadzający się mieszkańcy zagadujący do turystów, no i ten spokój, i sielskość sprawiają, że czujemy się tak, jakbyśmy znaleźli się trochę w innym świecie. Czasem zazdroszczę ludziom mieszkającym w takich miejscach tego spokoju i tego, że nie gonią za niczym, po prostu żyją… Wracając do informacji praktycznych, zaraz koło rynku jest niewielki parking, tuż za ulicą Kargula i Pawlaka, na którym możecie bezpłatnie zostawić auto i pójść na spacer śladami historii najsłynniejszej polskiej komedii.

Lubomierz – Kościół

Kościół Wniebowzięcia NMP i św. Maternusa utrzymany w barokowym stylu znajduje się w najwyższym punkcie miasteczka. Już z samego Rynku wiedzie do niego brukowana droga usiana klimatycznymi kamienicami, latarniami i kwiatami. Nie da się go przeoczyć. Jego historia sięga XIII wieku, a z ciekawostek – niektóre źródła podają, że pod koniec II wojny światowej Niemcy składowali w jego murach dzieła sztuki i inne kosztowności. Podobno niektóre z nich jeszcze są ukryte w czeluściach zabudowań klasztornych…

Lubomierz – Zaułek filmowy

Tuż koło Rynku znajduje się Zaułek filmowy. To miejsce upamiętniające filmy, które powstały w tym mieście, w tym przede wszystkim „Samych swoich”. To właśnie tam znajdziemy tablice z nazwiskami sław filmowych, które odwiedziły Lubomierz. Byłam pod wrażeniem ich ilości. Z resztą nie ma się co dziwić, bo to właśnie w Lubomierzu co roku w sierpniu organizowany jest Festiwal Filmów Komediowych. Poza tym, to właśnie przy tym zaułku mieści się najsłynniejsze Muzeum Kargula i Pawlaka. No i co najważniejsze, to właśnie w tym mieście nakręcono dziewięć filmów, tj. „Krzyż walecznych”, „Sami Swoi”, „Nie ma mocnych”, „Kochaj albo rzuć”, „Daleko na Zachodzie”, „Maratończyk”, „Kocham kino”, „Zakład”, „Tajemnica twierdzy szyfrów”. Niezła ilość, jak na małe miasteczko. Nie bez powodu zatem Lubomierz nazywany jest polskim Hollywood.

Lubomierz – Muzeum Kargula i Pawlaka

Największą atrakcją miasteczka jest niezaprzeczalnie Muzeum Kargula i Pawlaka. My zwiedzaliśmy je w zeszłym roku, gdy roboty budowlane szły pełną parą, a samo muzeum zostało przeniesione na tyły kościoła. Mnóstwo rekwizytów znanych z ekranu, fragmenty filmu i ciekawostki na jego temat wyświetlane na ścianie stanowiły niemałą atrakcję. Może nie było to muzeum na miarę wielkich narodowych, ale było to bardzo ciekawe zwiedzanie. Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie Lubomierskiego Centrum Kultury: „w Muzeum Kargula i Pawlaka zgromadzone są różne pamiątki związane z kultową komedią Sylwestra Chęcińskiego, przede wszystkim rekwizyty wykorzystane przy kręceniu filmu. Wśród rekwizytów znajdują się m.in. karabin, z którego zamek wylata, granat do świątecznego ubrania i fragment płota, przy którym kłócili się bohaterowie. Wśród innych unikatowych eksponatów znajdują się: umowa z dublerem Władysława Hańczy – Józefem Jakubowskim oraz pierwsza kopia filmu Sami swoi, z której film był odtwarzany podczas prapremiery w 1967 roku.”.

Muzeum mieści się w Domu Płócienników, który jest jedną z najstarszych budowli w mieście. Warto tam zajrzeć, tym bardziej, że bilety normalne kosztują tylko 8 zł.

Dobrzykowice, ul. Szkolna 18

Lubomierz to jedno, ale to właśnie we wsi Dobrzykowice, koło Wrocławia znajdują się domki Kargula i Pawlaka, no i przede wszystkim kargulowy płot. Znajdziecie je na ulicy Szkolnej 16 i 18. Są ogrodzone z zewnątrz płotem, a między nimi na murku znajduje się tabliczka upamiętniająca ten film. Podczas naszej wizyty za dużo nie widzieliśmy. Oczywiście zerkaliśmy ponad płotami, zrobiliśmy kilka zdjęć. Co zobaczyliśmy? Tradycyjne, murowane domki, które z nowoczesnością oczywiście nie mają nic wspólnego, piękne ogrody, niezwykle kwieciste i ta błogość wsi, jeśli wiecie, co mam na myśli. W tych domkach mieszkają dziś ludzie, to jest ich prywatność, to jest ich własny raj. Dlatego, ku przestrodze odwiedzających, wykażcie zrozumienie. Osobiście nie byłabym zachwycona, gdyby ktoś ciągle chciał wchodzić na moje podwórko. Gdy zobaczyliśmy starszą kobietę zbliżającą się do płotu, nieśmiało spytaliśmy czy możemy zwiedzić, coś zobaczyć, czy nie będziemy przeszkadzać. W odpowiedzi usłyszeliśmy słowa wypowiedziane tonem nie dającym żadnej nadziei: „idźcie do Kargula”. Rozbawiło to nas do łez, ale za delikatną sugestią udaliśmy się do Kargula i chcieliśmy przeżyć słynne: „Kaźmirz, podejdź no do płota, jak i ja podchodzę”, ale niestety u Kargula nikogo nie było, więc pozostało nam podziwianie zza płotu. W tym momencie przypomniały się nam słynne dialogi z filmu, tak jak ten pomiędzy Kazimierzem Pawlakiem a Witią:

Kazimierz Pawlak: Wszystko, co po tamtej stronie płota, to twój wróg!
Witia: Kot też?
Kazimierz Pawlak: Też!

Wrogość starszej Pani idealnie też pasuje do kwestii pomiędzy Kargulem a Pawlakiem:

Władysław Kargul: Żeby wasza noga więcej na naszym nie postała!
Kazimierz Pawlak: A wasza na naszym! Tak przysiągł tatowi i tak będzie – na wieki wieków!
Leonia Pawlak: Amen.

Tak, ta starsza Pani, była całkiem jak Leonia Pawlak…

Niemniej jednak, dla tych co znają ten film, to bardzo ciekawe miejsce, które warto zobaczyć na własne oczy. Co ciekawe, te budynki nie zmieniły się aż tak bardzo od czasów kręcenia scen do Samych Swoich. Nadal zobaczymy drewniany ganek, murowane cegłą budynki, to samo podwórko, tylko teraz bardziej ukwiecone.

Nadolice Małe

Niewielu wie, że nie tylko w Dobrzykowicach kręcone były sceny do filmu. Nieopodal Dobrzykowic znajduje się mała wioska Nadolice Małe. Nie jest ona rozreklamowana, nie wiele osób zatem wie, że właśnie w tej wsi mieszkali Jadźka i Witi. Trochę się naszukaliśmy ich domu, bo mieliśmy tylko zdjęcia znalezione w sieci. Ale udało się. Mieści się przy ul. Zielonej 25. To tam znajdziecie stodołę, z której wybiegała Ania z listem z Ameryki, to w tej wiosce znajduje się kapliczka przy drodze (właśnie na ulicy Zielonej), po której Kargul i Pawlak wieźli pastowanego kabana.

Tutaj z uśmiechem na ustach przypominamy sobie kwestie związane właśnie z Jadźką i Witim

Kazimierz Pawlak: Witia! Coś ty taki nienapasiony, a? Sto razy mówił, że masz nienawidzić to Kargulowe plemię. No i nieuchronnie idzie do pełnoletności. Toż ona nie dla ciebie!
Witia Pawlak: Ale tato, jak ja się napatrzę, tak dobrze, i w nocy się przyśni, to jej tak nienawidzę, że strach.

Stacja kolejowa w Czernicy Wrocławskiej

Będąc dalej w okolicach Dobrzykowic możecie zajechać do Czernicy Wrocławskiej, a tam znaleźć stację kolejową. Nie będziecie mieli problemów z jej zlokalizowaniem. Wystarczy wpisać w maps.google.pl: „stacja kolejowa Czernica Wrocławska” i dojedziecie bez problemu. To właśnie na niej witali Jaśka z Ameryki. Obecnie budynek stacji popada w ruinę. Otoczenie wskazuje, że jest ona czynna, wstawiono nowe barierki i tablice. Jednak sam budynek wymaga gruntownego remontu.

Gostkowice

Na koniec mamy jeszcze gratkę dla fanów filmu. Gdy będziecie w okolicach Wrocławia, możecie zajechać na pizzę do pizzerii Mikado w Gostkowicach. Bo oczywiście podczas podróży na pewno zgłodniejecie. Więc macie powód, by się tam zatrzymać. Na miejscu czeka Was niezły powrót do przeszłości. To tam znajdziecie wiele pamiątek z filmu. Już na wstępie zza płotu wystają podobizny Kargula i Pawlaka. Wielka tabliczka upamiętniająca film. Podczas naszego pobytu pizzeria była zamknięta, oczywiście z uwagi na panującą obecnie sytuację. Jednak przez szyby udało się nam zobaczyć kawałek słynnego płotu dzielącego Kargula i Pawlaka, słynne garnki i inne symbole tego filmu. Co istotne, ta restauracja prowadzona przez Edwarda Masłowskiego, stanowi jego prywatne archiwum filmu. To pasjonata całej trylogii, który zebrał pokaźną ilość pamiątek. Zdjęcia, plakaty, rekwizyty – tam jest tego pełno. Także musimy się tam wybrać, gdy tylko wszystko wróci do normy.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

2 komentarze

Karol Skawiński 26 maja 2020 - 10:34

O proszę, co za urozmaicona wycieczka i zdjęcia jak zawsze zachwycające i zapierające dech w piersi! 🙂 Uwielbiam.

Odpowiedz
Emilia 26 maja 2020 - 19:39

Dziękujemy bardzo i pozdrawiamy serdecznie, no i zapraszamy na kolejne propozycje naszych wycieczek

Odpowiedz

Dodaj komentarz