Opuszczone zamki i pałace na południu Polski

by Emilia

Południe Polski, zwłaszcza Dolny Śląsk, usiane jest wieloma zabytkami, zamkami i pałacami. W niektórych dziś funkcjonują hotele i restauracje, niektóre są udostępnione do zwiedzania, a inne zapomniane popadają w ruinę. Temat zamków Dolnego Śląska jest niezwykle rozległy, zwiedzenie ich wszystkich może zająć sporo czasu, dlatego są idealnym celem na krótkie wycieczki dla tych, co mieszkają w tych rejonach. Dziś chcieliśmy Wam pokazać kilka budowli, które popadają w ruinę, a niegdyś musiały przeżywać swoje lata świetności. Nas ich widok zachwycił i jednocześnie zasmucił. Zobaczcie z resztą sami.

Pałac w Biskupicach Podgórnych

Podczas naszych wypadów do Wrocławia, gdy jedziemy w kierunku autostrady, zawsze mijamy niezwykle śliczny pałac. Widać go z drogi i za każdym razem na niego zerkam. To pałac, który powstał w XVIII wieku. Po drugiej wojnie światowej uległ znacznym zniszczeniom. Po kolejnych zmianach właścicieli, w końcu gdy wszedł we władanie prywatnego zarządcy, zostały rozpoczęte prace remontowe. Pałac odzyskał dawną świetność. Jednak dziś zaczyna popadać w ruinę. Podobno mieszka tam dziś jeszcze właściciel. Brama na teren pałacu i otaczającego go parku jest otwarta, w oknach widać firanki, pozostawione przedmioty codziennego użytku. Na tyłach stary, zdezelowany zabytkowy powóz, który musiał być niezwykłą atrakcją. Fragmenty ogrodu, mały staw, tarasy – musiało być tu pięknie. To miejsce ma potencjał. Mimo, że cała budowla zachowana jest jeszcze w dobrym stanie, to zaczyna popadać w zapomnienie. Odpadający z elewacji tynk, zapuszczony ogród sprawiają, że nie wróży to najlepiej… niestety…

Zamek i dwór w Maciejowcu

Niedawno pojawił się wpis o wycieczce szlakiem słynnego serialu „Sami swoi” (tu). Pierwszym miejscem, do którego każdy trafia jest Lubomierz. Gdy już będziecie tam, to koniecznie zajrzyjcie do Maciejowca. To niewielka wioska, którą zamieszkuje około 150 mieszkańców. To typowa polska wioska – spokojna, cicha, sielska. Gdy przez nią przejeżdżaliśmy, to czuliśmy się, jakby czas się zatrzymał. Uwielbiam to uczucie. To właśnie w tej wiosce znajdziecie zespół pałacowy, na który składają się pałac, dwór, park, mauzoleum i kaplica. Sam pałac niestety jest obecnie ogrodzony. Wygląda na to, że jest remontowany, ale całość nie wygląda dobrze. Kolejny piękny budynek popadający w zapomnienie. Tuż obok znajduje się kaplica wzniesiona w 1692 roku, która również została mocno tknięta zębem czasu. Całość otoczona ogromny parkiem z podobno piękną ścianą rododendronów. Niestety nie widzieliśmy jej, gdyż byliśmy tam na początku maja, a pełnia ich kwitnienia przypada na przełom maja i czerwca. Historia samego pałacu również wzbudza ciekawość. Pełna tajemnic, romansów, koligacji, kolejnych zmian właścicieli, ukrytych kosztowności, a nawet morderstw?? Historii, legend i plotek znajdziemy mnóstwo. Co jest prawdą? To już pozostanie w sferze domysłów… Miejmy nadzieję, że owiany tymi tajemnicami, pałac wróci do swojej dawnej świetności. W 1990 r. pałac spłonął. Plotek i domysłów w tym temacie jest całe mnóstwo i nie chcę ich tu przytaczać. Końcem lat dziewięćdziesiątych podobno wszedł we własność jakiegoś lekarza z Wrocławia i od tego czasu niszczeje…

Pałac w Mokrzeszowie

Tajemniczy, z mroczną historią, klimatyczny – te określenia znajdziemy w sieci, gdy będziemy szukać informacji na jego temat. Mokrzeszów to mała wioska na Dolnym Śląsku, którą zamieszkuje około tysiąca osób. Przy głównej ulicy znajduje się pałac, który dziś popada w ruinę. Każdy, kto będzie przejeżdżał przez tą miejscowość, go zauważy. Monumentalny budynek, który budzi respekt i grozę. Takie odczucia mamy, gdy na niego za każdym razem patrzymy. Przy tym wszystkim jego architektura zachwyca. Ta neogotycka budowla została zbudowana przez Suwerenny Zakon Kawalerów Maltańskich. Miał się tam mieścić szpital i sanatorium. Tak też było na początku. Jednak później historia nie była już tak łaskawa. Po kolejnych tarapatach finansowych, zmianach właścicieli i zamieszaniach spowodowanych czasami wojennymi powstała tam najprawdopodobniej „fabryka dzieci”. Jak widać jego historia nie należy do takich, którymi się chwali. Podczas drugiej wojny światowej przebywały w nim podobno kobiety „czystej krwi aryjskiej”, które były przeznaczone do urodzenia dzieci czystej aryjskiej krwi. Opiekowały się nimi przez pierwsze kilka miesięcy ich życia. Potem dzieci te były wysyłane w głąb trzeciej Rzeszy. Sformułowania związane z tym obiektem, które możemy spotkać to „odnowienie krwi niemieckiej”, „hodowla nordyckiej rasy nadludzi”, czy wspomniana już „fabryka dzieci”. Jednym słowem przerażające. Po tych czasach mieścił się tam również zespół szkół rolniczo-ogrodniczych, potem Wojewódzki Ośrodek Doskonalenia Rolniczego. Następnie wykupiony przez niemieckiego inwestora miał szansę na odzyskanie swojej dawnej świetności. Miał powstać piękny hotel, ale słuch o właścicielu zaginął. Tym samym ten piękny budynek popada dziś w ruinę.

Pałac w Kębłowicach

W poszukiwaniu kolejnych ruin zamków natrafiliśmy w sieci na notkę i kilka fotek pałacu w Kębłowicach. Postanowiliśmy zatem sprawdzić na własne oczy jak wygląda. Kębłowice to niewielka wioska w gminie Kąty Wrocławskie, którą zamieszkuje niespełna 200 mieszkańców. Nawigacja doprowadziła nas do miejsca otoczonego płotem. Z daleka widać było piękne wieżyczki, więc wiedzieliśmy, że jesteśmy na miejscu. Okazało się jednak, że obiekt nie jest przeznaczony dla zwiedzających. Chociaż zbłąkani turyści, ku dobrej woli sprawiającego nad pałacem pieczę, mogą zajrzeć tu i ówdzie. Co możemy zobaczyć? Niszczejący pałac, który swoje lata świetności ma za sobą, chociaż z drugiej strony widać, jakby w niektórych częściach były podejmowane próby remontu i odrestaurowania. Dach, wieżyczki i okrągłe małe okienka sprawiają wrażenie, jakby były w całkiem dobrym stanie. Gorzej z resztą. Wnętrze jest totalnie zniszczone i zapomniane. Dziury w podłogach, skrzypiące schody, po których strach chodzić, wszędzie kurz, pozostałości zniszczonych mebli, desek. Tak, jakby ktoś zaczął tam coś robić i zostawił to wszystko. Sama budowla powstała w XIX wieku. Podobno mieściła się tam też w czasach wojny siedziba Gestapo. Czy było tak naprawdę? Nie wiem, ale legendy podsycają ciekawość. Teraz jest w posiadaniu prywatnego inwestora, który miał tam stworzyć pensjonat. Jednak na razie wszystko po prostu niszczeje. Może kiedyś się uda… zdecydowanie warto. Piękno tego pałacu i okolicy tylko zachęcałaby do odwiedzin.

Pałac w Kopicach

Gdy zobaczyłam w sieci ruiny tego pałacu, wiedziałam, że musimy tam pojechać. I to był strzał w dziesiątkę. Tak pięknego obiektu nie widziałam dawno. Oczywiście obecnie są to teraz ruiny, ogrodzone płotem, pilnowane przez ochroniarza. Jednak już sam widok zza płotu robi ogromne wrażenie. Pałac w Kopicach nazywany jest również pałacem na wodzie, a to za sprawą otaczających go stawów. Do 1945 roku stanowił własność rodziny Schaffgotsch. Jego historia, jak z resztą wielu polskich zamków, była bardzo bogata i nie zawsze niosąca nadzieję. W jej tle pojawia się między innymi „motyw kopciuszka”, jest też bankrutujący inwestor z Luksemburga, który miał zainwestować 100 mln zł w odbudowę tego pałacu. Dziś budynek niszczeje. Mimo to pozostały przepiękne elementy jego architektury. Szczegółowość niektórych elementów płaskorzeźb, napisów są wprost fenomenalne. Cała fasada i budynek są wprost przepiękne. Otoczony jest ogromnym parkiem, który niegdyś był jego chlubą. Wypełniony był stuletnimi dębami, fontannami, altanami, ruinami zamku, kaplicą grobową, czy kolumną zwycięstwa. Niestety sam pałac w 1956 roku stanął w płomieniach, niewiele z niego zostało, biorąc pod uwagę również późniejsze szabry miejscowych. W 1990 roku został sprzedany krakowskiemu przedsiębiorcy za komiczną cenę 5 tysięcy złotych. Jak wielu z takich inwestorów, po prostu zniknął. Kolejni właściciele również tworzą bogatą historię. Pojawiają się z wielkimi planami i znikają, a ten piękny obiekt niknie w oczach. Pozostaje tylko żal.

Zamek w Witostowicach

Rycerski zamek na wodzie – brzmiało ciekawie. Tyle nam czasem wystarczy, żeby zobaczyć coś na własne oczy. Pierwsze wzmianki o nim sięgają XIV wieku. Gdy jechaliśmy zgodnie z nawigacją, dojechaliśmy do podwórka znajdującego się za murowaną bramą. Stojące za nią samochody przekonały nas, że my chyba też możemy wjechać. Zaparkowaliśmy tuż obok. Zobaczyliśmy mostek, wśród wyschniętej częściowo fosy, rzeźby przed nim, bramę prowadzącą na podwórko. Wszystko wyglądało tak, jakbyśmy znaleźli się w zapomnianym przez świat miejscu. Przechodząc przez most dobiegły nas głosy, wręcz echa głosów powtarzalnych przez tłumy. Pozostając w klimacie tego zapomnienia poczuliśmy się przez chwilę, jak w jakiejś książce, czy filmie. Jak się okazało, na miejscu jest kaplica, w której co niedzielę odbywają się msze. Całość jest obecnie własnością prywatną. Nie było też śladów prowadzenia jakiś prac remontowych. Kolejne ciekawe miejsce, może nie tak imponujące jak pałac w Kopicach, ale pełne tajemniczości.

To na razie na tyle. Gdy tylko dotrzemy do kolejnych ruin zamków i pałaców, na pewno Wam to wszystko pokażemy i opiszemy. Może dotrzemy do kolejnych perełek, może odkryjemy jakąś tajemnicę…

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

3 komentarze

Krzysiek 6 czerwca 2020 - 17:43

Niestety ,problem z zamkami a właściwie ich stanem jest praktycznie wszędzie . Koszta remontu są ogromne a zwrot z inwestycji nie pewny ,więc nie ma zbyt wielu chętnych do podjęcia się odrestaurowania .
Jako w miarę dobrym przykładem jest zamek w Rynie , co prawda został przerobiony na hotel ale jest, funkcjonuje nie niszczeje choć swoje pierwotne przeznaczenie zmienił .

Odpowiedz
Eles 14 czerwca 2020 - 02:57

Dotyczy Biskupic Podgórnych: Z wielkim żalem przyjąłem wiadomość o upadającej świetności Pałacu z parkiem.Swego czasu ,jeżdżąc do Wrocławia przez Pietrzykowice ,byłem świadkiem upadku tego obiektu.potem remontu,odbudowy,aż wreszcie zachwycił powrotem do świetności.Sądziłem ,że będzie cieszył oko przez wiele,wiele lat Tym bardziej,że ówczesny Właściciel ,na terenie rewitalizowanego parku zlokalizował grób swojej Matki lub Teściowej.Pod koniec lat 90-tych u.w. po przeciwnej stronie szosy trwały intensywne prace budowlane.Było tam setki ,a może tysiące rozmaitych pracowników,w tym wielu z Azji Południowo-Wschodniej.Dla nich,też przy granicy z Pałacem ,powstały dwa hotele zabezpieczające ich
egzystencję.Teraz to są dwa luksusowe hotele.Może są wielkimi rywalami z Pałacem.A może chcą go „połknąć”.Szkoda.
Eles

Odpowiedz
Eles 15 czerwca 2020 - 18:31

Dotyczy Maciejowca,Mokrzeszowa,Kopic i dziesiątki innych obiektów kultury materialnej znajdujących się na tzw.Ziemiach
Odzyskanych,a dewastowanych od końca II wojny światowej.Pan Krzysztof ma rację.Przywracanie obiektów do stanu chociażby jako takiego użytkowania to ogromne koszty.Te obiekty w r.1945.były w idealnym stanie.Przecież z dnia na
dzień właściciele je opuszczali.Potem użytkowała je Armia Radziecka,potem Agencja Własności Rolnej,potem PGR-y,SKR-y,RSP-ne,także lokatorzy mieszkań komunalnych,także szkoły,domy kultury i.t.p.Przeprowadzona reforma rolna,
zmiany własności,brak edukacji w zakresie znajomości dóbr kultury materialnej,wreszcie chciwość okolicznych mieszkań-
-ców i szabrowników.To są przyczyny obecnego stanu obiektów.A od 1989r.ujawnili się cwaniacy, którzy zaczęli przejmo-
wać majątki tylko po to aby uzyskać kredyty bankowe.Z kolei słaba administracja gminna i przepisy prawne w pewnym sensie przyczyniały się do przechodzenia majątków do nowych właścicieli,a ci po uzyskaniu kredytów znikali.Ale zapisy w
księgach wieczystych pozostały bez możliwości ich zmian bez zgody nowych właścicieli.I koło się zamyka.Konieczna in-
-terwencja ustawodawcza.Jakoś jej nie widać.Zwiedzającym pozostaje tylko żal i zgrzytanie zębami patrząc na resztki tych
wspaniałości.
Ostatnio coś się ruszyło.Pokazały się chwalebne wyjątki jak n.p.WOJANÓW-PAŁAC (opisany w tym blogu ),STANISZÓW-
GÓRNY (PAŁAC I PARK ),STANISZóW-DOLNY (PAŁAC i zaplecze),ŁOMNICA (PAŁAC Z PARKIEM),KLICZKÓW (PAŁAC z
zapleczem),GOLA DZIERŻONIOWSKA-(ZAMEK-PAŁAC Z ZAPLECZEM )To chwalebne wyjątki i na szczęście jest ich coraz
więcej.I znowu wracam do p.Krzysztofa.To są olbrzymie,olbrzymie koszty.
Rozpisałem się jak zwykle za obszernie,ale musiałem zawtórować p.Krzysztofowi.
Teraz wracam do blogu.
Dotyczy MACIEJOWCA.Ja widziałem te przepiękne,kwitnące na fioletową rododendrony.Jest ich ściana na wysokość 2 kondygnacji i ciągnącej się wzdłuż całego frontu pałacu.Zdjęcie zaś dworu wyśmienite,Tylko smutno,że chyli się ku ruinie.
Dotyczy MOKRZESZOWA.To ,że pałac nie ma właściciela to chyba wina gminy.Kandydat na kupno ,z zamiarem zrobienia
z niego luksusowego hotelu.Nie dostał zgody na wyszynk alkoholu (bliskość kościoła ).A po drugie:gmina wydała zgodę
sąsiadowi przez płot na budowę olbrzymiej obory dla dużego stada krów.I jak tu prowadzić hotel.
Dotyczy KOPIC.Zwiedzałem pałac pod koniec lat 90-tych u.w. Pałac był ogólnodostępny.W ruinach bawiła się młodzież.
Był zdewastowany jak na zdjęciach w blogu.W 2005r. wracałem z Opola.Chciałem zobaczyć jak wygląda pałac po latach.
Nawet się ucieszyłem gdy zobaczyłem,że teren jest ogrodzony i wstęp zabroniony.Ochroniarz wyjaśnił,że pałac został kupiony i będzie remontowany.Zadowolony odjechałem.Aż tutaj w blogu widzę że szansa na odbudowę oddaliła się.
Wielka szkoda.

Odpowiedz

Leave a Reply