Podsumowanie roku 2020

by Emilia

Święta minęły, zbliża się sylwester – czas podsumowań, które każdy z nas, na swój oczywiście sposób, robi. My, jak co roku, robimy mały bilans naszych podróży. W tym roku nie jest inaczej. Jednak ten rok jest inny. Wszystko jest inne, wszystko dzieje się inaczej. Ten rok wywrócił plany, nie tylko podróżnicze, chyba każdego z nas. Ten rok sprawił, że na wiele spraw spojrzeliśmy inaczej, że wiele rzeczy przewartościowaliśmy. Dla wielu z nas ten rok oznaczał straty i mnóstwo rezygnacji na wielu polach. Niemalże dla wszystkich ten rok oznaczał też strach, ciągłą obawę i dezorientację, a także próbę normalnego życia w tych nienormalnych okolicznościach. My, pomimo wszystkich przeciwności losu, staraliśmy się żyć normalnie. Chociaż było to bardzo utrudnione. Dziś zatem nasze małe podsumowanie tego roku, który wszystkim nam dał się we znaki…

Zamki Dolnego Śląska

Początek roku upłynął nam spokojnie. Mieliśmy zaplanowane cotygodniowe wycieczki po Dolnym Śląsku. Za cel postawiliśmy sobie odkrycie jak największej ilości zamków Dolnego Śląska. Nie ważne, czy to były ruiny, zaadaptowane na hotele zabytki, czy też świetnie zakonserwowane udostępnione dla zwiedzających zabytki. To były świetne wycieczki i polecamy je Wam z całego serca. Dolny Śląsk kryje w sobie wiele pięknych miejsc. Zamki, pałace i ich ruiny to zdecydowana wizytówka tego regionu Polski. Jeśli planujecie zwiedzanie takich miejsc, niekończące się spacery w odkrywaniu nowego, to Dolny Śląsk jest wprost do tego stworzony.

Sri Lanka – nasze niedoścignione marzenie

W marcu mieliśmy lecieć na Sri Lankę. To było nasze marzenie, nasza pierwsza tak bardzo odległa podróż. Nasz wylot był zaplanowany na 15 marca. Byliśmy już spakowani, urlop w pracy klepnięty, wszystko zaplanowane. Jak wiadomo, 13 marca granice zostały zamknięte i wszystko się zaczęło, rozpętała się burza i to nie mała. Burza w naszym kraju, w naszych sercach, w naszych umysłach i w naszym życiu. Wszystko stanęło na głowie. Nasza wycieczka odwołana, za którą notabene ledwo parę dni przed świętami odzyskaliśmy pieniędze. My zatrzymani w domach. Było ciężko, jak z resztą każdemu z nas. Rzeczywistość wywrócona do góry nogami. Rzeczy, które były oczywiste, stały się niedoścignionym marzeniem… Tak czas upłynął nam na wspomnieniach i tak bardzo niepewnym planowaniu, ale jednak dającym nadzieję.

Wrocław

W tych niepewnych czasach i pojawiających się na każdym kroku ograniczeniach postawiliśmy na niedalekie wycieczki. Na pierwszy rzut obraliśmy sobie Wrocław. Mieszkamy niedaleko, bo w odległości około 50 kilometrów, więc opcja idealna. Jesteśmy tam niemalże co tydzień, bo Wrocław kochamy, uwielbiamy spacerować jego uliczkami i nigdy się nam tam nie nudzi. To idealne miejsce. Zaczęliśmy jednak szukać miejsc, których nie znamy, chociaż wydawało mi się, że jak studiowałam tam 5 lat to już znam wszystko. Jakże się myliłam. Odkryliśmy wiele pięknych, zaskakujących miejsc. W wielu zatrzymaliśmy się na dłużej, nie mając pojęcia, że wcześniej, gdy je codziennie mijaliśmy, mijamy takie perełki. Wrocław zaskakuje i to bardzo. My dalej staramy się go odkrywać ciągle na nowo. Mamy też wiele, uwielbianych przez nas, miejsc, do których ciągle wracamy.

Dolny Śląsk

Gdy zakaz poruszania został zniesiony, to zaczęliśmy jeździć. Oczywiście na początku nieśmiale, w pobliżu, bo jednak strach pozostał, ograniczenia też. Jednak głód podróży niezmienne pozostał. Tak zwiedziliśmy piękne miejscowości jak Lubomierz, Polanicę Zdrój, Legnicę i okolice. Już samo szukanie miejsc wartych zobaczenia sprawiło nam wielką frajdę. Zazwyczaj nastawieni na wycieczki w odległości setek i tysięcy kilometrów od nas, mieliśmy dosłownie klapki na oczach i zapomnieliśmy, że tak niedaleko naszego miejsca zamieszkania jest tyle pięknych miejsc. Paradoksalnie taki plus koronawirusa – otworzył nam oczy na nasz piękny kraj.

Poznań

Gdy tylko pojawiła się informacja, że hotele znów mogą funkcjonować „w miarę normalnie” zarezerwowaliśmy sobie przedłużony weekend w Hotelu Włoskim w Poznaniu. Stwierdziliśmy, że nigdy nie było okazji, żeby tam jechać, wiele słyszeliśmy, wiele widzieliśmy, a nigdy nie byliśmy. Poza tym miało być ciepło. Więc plan na weekend idealny i tak też było. Poznań nas zachwycił, zobaczyliśmy wiele pięknych miejsc, krążyliśmy po uliczkach starego miasta, eksplorowaliśmy kolejne piękne miejsca. Znów poczuliśmy bakcyla podróży, po tak długim okresie posuchy. Poza tym, po tej wycieczce, Poznań zapisujemy do naszych ukochanych miast Polski, poza oczywiście Wrocławiem i Krakowem.

Opole

Zachęceni zwiedzaniem Poznania obraliśmy sobie kolejny kierunek podróży – Opole. Niby blisko nas, a nigdy tak naprawdę nie pokusiliśmy się, żeby zwiedzić go tak, jak zwiedzamy inne miasta. Spędziliśmy więc upalny, lipcowy weekend w Opolu. Szwędaliśmy się po uliczkach starego miasta. Znów odkrywaliśmy zaznaczone na mapie obowiązkowe punkty zwiedzania, zachodziliśmy tam, gdzie wszyscy polecają, zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, którymi się też podzielimy z Wami na blogu. Także zapraszamy do śledzenia.

Sardynia

Po tym okresie, niemalże ekscytacji lokalnymi podróżami, zamówiliśmy na sierpień bilety, hotel i auto na Sardynię. Było to duże ryzyko, bo niby sytuacja się uspokoiła, ale jednak nasz rząd podejmuje decyzje z dnia na dzień i  z godziny na godzinę, więc tak naprawdę do ostatniej chwili nie byliśmy pewni. Okres wakacji, pod względem koronawirusa, był dla nas chyba nieco bardziej łaskawy, co nie oznacza, że nie otoczony mnóstwem nerwów. Od momentu zapłaty za bilety lotnicze i za hotel, oczekiwanie na wyjazd stało się dla nas bardzo nerwowe. Stanowiło to dla nas zupełnie odmienne odczucia. Zawsze na każdą kolejną podróż czekamy z niecierpliwością i ekscytacją, a tu czekaliśmy z niepewnością i strachem. W końcu wyjechaliśmy i, pomimo obowiązujących obostrzeń, było cudownie, pięknie i po prostu idealnie. Brak mi słów na opisanie tego, co zobaczyliśmy, jak się czuliśmy i co przeżyliśmy. Bez dwóch zdań jesteśmy niezmiernie wdzięczni, że mogliśmy tam być. Paradoksalnie, gdyby nie koronawirus, na pewno byśmy tam nie pojechali… Na blogu pojawiło się już mnóstwo wpisów o Sardynii, więc zapraszam do lektury… ale ostrzegam, grozi totalnym zakochaniem 😊

Berlin

Planując w ekspresowym tempie naszą podróż na Sardynię postanowiliśmy, że wylecimy z Berlina, bo tak będzie bezpieczniej. Decyzje niemieckiego rządu wydały się nam bardziej przemyślane. Dlatego też nasz wylot był z Berlina i to był bardzo dobry pomysł. Żadnych problemów, ekspresowe odprawy, wszystko idealnie dograne. Korzystając z okazji postanowiliśmy trochę zwiedzić Berlin. Dlatego też postanowiliśmy przyjechać wcześniej, by móc eksplorować to miasto. To też był bardzo dobry pomysł. Znaleźliśmy świetny hotel położony blisko centrum, tak, że mogliśmy spacerem zwiedzić wiele atrakcji. I już po tym wiemy, że tam wrócimy. Z konkretnym planem oczywiście.

Karpacz

Po tym okresie ekscytacji naszą podróżą na Sardynię, która teraz wydaje się, jakby nierealna, chcieliśmy gdzieś spędzić nasz rocznicowy weekend. Co roku, w naszą rocznicę ślubu gdzieś wyjeżdżaliśmy. Zazwyczaj zagranicę. W tym roku oczywiście było inaczej. Bo w tym roku wszystko jest inaczej. Postanowiliśmy więc, że spędzimy w końcu weekend na nic nierobieniu. Bo chyba każdy z nas ma do tego prawo. Nic nie robić i po prostu odpocząć fizycznie i psychicznie. Tym tokiem myślenia zarezerwowaliśmy pokój w Pałac Margot SPA w Karpaczu z wszystkimi udogodnieniami ze strefy SPA. I to był bardzo dobry pomysł. Nasz przedłużony weekend minął na spacerach, kąpielach w basenach, wizytach w saunie, w grotach solnych, na masażach i na wielu innych atrakcjach zapewnianych przez hotel. Tym razem nie mieliśmy zaplanowanych tras zwiedzania, tym razem po prostu odpoczęliśmy bez żadnego planu i to było piękne.

Warszawa

Pamiętam, jak niespełna rok temu, planowaliśmy, że tegoroczne święta spędzimy na Santorini albo na Mykonos. To był nasz cel. Chcieliśmy zobaczyć te „instagramowe” miejsca bez tłumów i turystów. Pogoda w tym okresie jest tam idealna na zwiedzanie, więc zaczęliśmy monitorować loty, aż do czasu. Gdy ta burza się rozpętała, szukanie jakichkolwiek lotów przestało mieć rację bytu, a co najgorsze, przestała być przyjemnością. Ta niepewność i totalna dezorganizacja zaprzepaściła wszystko. Z decyzją o naszym ostatnim wyjeździe w roku czekaliśmy zatem niemalże do ostatniej chwili. Jeszcze parę dni przed świętami mieliśmy nadzieję na wylot na Dominikanę, ale jednak nasz rząd nas uprzedził – obowiązkowa kwarantanna po przylocie… musieliśmy odpuścić, zobowiązania w pracy czekały, więc nie mogliśmy sobie pozwolić na kolejne dni izolacji. Już na długo przed świętami Liczyliśmy się z tym, że wyjazd zagraniczny odpada, więc postawiliśmy na plan B, na zwiedzanie kolejnego polskiego miasta – Warszawy. Paradoksalnie nigdy tam nie byliśmy i nigdy jej nie zwiedzaliśmy.

Na sam koniec życzymy Wam, by ten nadchodzący rok był łaskawy dla nas wszystkich, byście mogli spełniać wszystkie swoje najskrytsze marzenia, pragnienia i byście mogli żyć normalnie, bez strachu, w zdrowiu i pełni beztroski. Tego Wam wszystkim życzymy i mamy nadzieję, że zostaniecie z nami kolejny rok. Mamy w planach wiele podróży i wiele pomysłów, którymi chcemy się z Wami dzielić.






ZOBACZ RÓWNIEŻ

2 komentarze

Ania 30 grudnia 2020 - 18:32

Gratuluję tak owocnego roku! Ze względu na pandemię mieliśmy okazję nieco lepiej poznać swój kraj, co też można uznać za plus tej sytuacji. Mam jednak nadzieję, że w 2021 zaczniemy wracać do normalności i nie będzie towarzyszyć nam aż tyle ograniczeń. Życzę owocnego roku i dalszego rozwijania pasji podróżowania!

Odpowiedz
Emilia 30 grudnia 2020 - 21:39

Dziękujemy ślicznie i również jesteśmy zdania, że cała ta sytuacja dała jakieś plusy. Niemniej jednak mamy ogromną nadzieję na powrót do normalnego życia i podróżowania bez barier… tylko na to czekamy. Pozdrawiamy serdecznie

Odpowiedz

Odpowiedz