Okolice Karpacza – co warto zobaczyć

by Emilia

Karpacz to bardzo popularny kierunek wśród fanów górskich wypraw. To jednocześnie miasto pełne atrakcji, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie. Warto się tam zatrzymać chociażby na parę dni, by nacieszyć się pieszymi wycieczkami, posiłkami w knajpach o typowo górskim klimacie, a także zwiedzaniem ciekawych muzeów. Okolice Karpacza również obfitują w niezwykłe atrakcje. Dziś zatem kilka z nich.

Wodospad Podgórnej

W Przesiece, niewielkiej wsi w gminie Podgórzyn znajduje się 10-metrowy wodospad, w którym woda spływa trzema kaskadami. Pod względem wielkości jest trzecim w polskiej części Karkonoszy (po Wodospadzie Kamieńczyka i Wodospadzie Szklarki). To niezwykła atrakcja, którą zdecydowanie warto zobaczyć. Sama się zastanawiam, dlaczego tam tak późno trafiliśmy, mimo, że w tych okolicach bywamy często. Prowadzi do niego wiele szlaków. Tuż obok niego prowadzi czarny szlak z Przesieki do Sosnówki. Dla tych, co nie przepadają za długimi wędrówkami polecam dojechać na parking przy ul. Droga do Wodospadu (jakże wymowna nazwa 😊). Jednak weźcie pod uwagę, że droga, mimo że asfaltowa, jest bardzo dziurawa. Maksymalna prędkość, jaką tam rozwiniemy to chwilami 20 km/h. To trochę zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że przy tej drodze mieszkają ludzie. Nie wyobrażam sobie codziennie dojeżdżać taką drogą do domu. Gdy chcecie dojechać do parkingu najlepiej oprócz map Google zwracać uwagę na strzałki na ulicach. Od samego parkingu do wodospadu dzieli nas około 5-minutowy spacer wzdłuż rzeki, której woda jest krystalicznie czysta. Najlepsze jest to, że na miejscu możemy spotkać śmiałków kąpiących się pod tym wodospadem, nawet gdy temperatura powietrza dobija do nieco ponad 10 stopni Cejsjusza. Na sam widok zrobiło mi się zimno, mimo, że miałam na sobie kurtkę. Poniżej wodospadu znajduje się drewniany mostek, z którego można go podziwiać. To bardzo malownicze miejsce i jedno z piękniejszych w okolicy Karpacza.

Wioska Kalevala

W małej miejscowości Borowice przy ul. Lapońskiej 1 znajduje się lapońska wioska Kalevala. To niezwykła atrakcja nie tylko dla dzieci. Na miejscu spotkamy wioskę odwzorowaną na styl typowych lapońskich wiosek z regionu Finlandii. Niektóre z elementów jej zabudowań faktycznie zostały sprowadzone ze Skandynawii. Na miejscu znajduje się niewielki parking, bezpłatny oczywiście. Zwiedzanie odbywa się wyłącznie o wyznaczonych godzinach i tylko z przewodnikiem – od poniedziałku do piątku o godz. 12 i w soboty i niedziele o godz. 12 i 14. Bilety to koszt 15 zł za osobę dorosłą. Co nas zaskoczyło nie płaci się przy wejściu, a przy wyjściu i jeszcze właścicielka pytała się czy na pewno chcemy zapłacić, czy nam się podobało. Na zwiedzanie zarezerwujcie sobie około 2 godzin na zwiedzanie tej niewielkiej wioski. Oprowadza nas po niej jej właściciel, który jest nieźle zakręcony na punkcie Finlandii, jej kultury, zwyczajów, architektury. To niezwykły człowiek, który swoją pasję potrafi przekazać innym. Podziwiam takich ludzi. Słuchało się go z wielką ciekawością. Tyle anegdot i ciekawych rzeczy się dowiedzieliśmy, że nie sposób tego wszystkiego powtórzyć.

Dla fanów psów w wiosce są dwa haskie – Kaleb i Sampo o bardzo przyjacielskim usposobieniu. To psy, które dostały medale od premiera Finlandii.

Wioska to przede wszystkim hotel, w którym możecie sobie zarezerwować noclegi ze wszystkimi skandynawskimi atrakcjami. Dostępny jest na booking.com. Można na przykład wykupić nocleg w wiszących namiotach, które są ogrzewane. Każdy namiot waży około 4 kilogramów, a ma ucisk około 400 kilogramów Pod spodem znajduje się skrzynia, w której są trzy pokrętła – ogrzewanie, prąd i WiFi. W wiosce są cztery takie namioty. Są oświetlone, każdy w innym kolorze. Podobno wygląda to wieczorami kosmicznie. Obecnie, ze względu na panującą pandemię, są wyłączone z użytku.

W wiosce możemy zobaczyć na przykład niebieski domek Muminków, czy likierową chatkę.

W czerwonym domku znajduje się najmniejsza kawiarnia w Polsce. Pomieści tylko cztery osoby. Dla Finów kawa to jeden z najważniejszych napojów. Spożywają jej aż kilogram miesięcznie. Według ich tradycji kawę pije się tylko z przyjaciółmi, a ma się ich nie więcej niż trzech.

Najważniejszym miejscem w Finlandii jest sauna i to nie jest taka sauna fińska, jak w hotelowym SPA. Do niej nie wchodzimy w białym szlafroczku. Sauna fińska to miejsce, w którym Finowie spędzają długie godziny – małe pomieszczenie ze stolikiem na środku, przy którym spożywane są posiłki i napoje, często z procentami. Dopiero w pomieszczeniu obok znajduje się piec na drewno, obowiązkowo z oknem. To tam przy określonej ilości drewna regulowana jest temperatura pomieszczeń.

W wiosce są też dwa renifery, do których bez problemu, przy obecności właścicieli oczywiście, możemy wejść. Możemy je pogłaskać, nakarmić. To niemała atrakcja zwłaszcza dla młodszych. Z ciekawostek – koszt dwóch takich reniferów to około 100 tys. zł.

Ogród japoński Siruwia

W małej miejscowości Brzozowe Wzgórze koło Przesieki znajduje się ogród japoński, zwany Małą Japonią. To ogród stworzony z pasji przez Sylwię i Jakuba Kurowskich. To kawałek prawdziwej Japonii. Dużo pięknej roślinności, która nawiązuje do japońskiej sztuki zakładania ogrodów. Na terenie znajdziemy też muzeum Samuraja. Możemy zwiedzać samodzielnie, albo raczyć się historią opowiedzianą przez przewodnika. Oglądaliśmy już wiele ogrodów tego typu i ten jednak nas nie zachwycił aż tak bardzo. Z informacji praktycznych – gdy chcecie dojechać do tego ogrodu kierujcie się koniecznie znakami na drogach, które spotkacie już w Przesiece. Mapy Google nie dały rady. Nie mniej jednak droga prowadząca do tego ogrodu jest bardzo ciekawa i ekstremalna chwilami. Wąskie drogi, z których po jednej stronie mamy ogromny spad to nie jest widok, dla tych co mają lęk wysokości. Bilet normalny kosztuje 27 zł, co uważamy, że jest ceną nieco wygórowaną jak na ten ogród. Tak, jak już wspomniałam widzieliśmy o wiele piękniejsze, co oczywiście nie umniejsza pracy, jaką tam włożyli właściciele tego ogrodu. Co ciekawe, bilet jest ważny cały dzień, z czym się wcześniej nie spotkaliśmy. Można zatem przyjechać tam z rana i wrócić na przykład popołudniu. Na miejscu możemy się napić pysznej kawy (koszt 12 zł – prawie jak w restauracji 😉), kupić japońskie specjały, w tym też wina.

Domki w stylu tyrolskim

Około 20 minut drogi od Przesieki znajduje się miejscowość Mysłakowice, a w niej m.in. przy ul. Starowiejskiej, czy ul. Daszyńskiego znajdziecie domki w stylu tyrolskim. To pozostałości po zabudowaniach Tyrolczyków, którzy w wyniku zawirowań historycznych zmuszeni byli wyemigrować. W wielu z tych domków znajdują się agroturystyki, wiele z nich jest odnowionych w zgodzie ze swym pierwotnym wyglądem.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Leave a Reply