Izrael – kilka praktycznych informacji

by Emilia

Izrael był dla nas pewną odskocznią od dotychczasowych wypraw po Europie. Naszym celem był Tel Awiw. Przyzwyczajeni do swobodnego przemieszczania się tutaj musieliśmy się dostosować. Była to bardzo ciekawa przygoda.

Lotnisko Ben Gurion

Gdy wylądowaliśmy wzięliśmy nasze walizki i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Pierwsze co ujrzeliśmy to bardzo długie kolejki, co oczywiście nie zachęcało. Jednak pojawiło się światełko – zobaczyliśmy stanowiska, przy których można przejść skanując tylko paszporty. Tam miła Pani poinformowała nas, że to tylko dla obywateli Izraela, a my musimy się udać do tych gigantycznych kolejek. Więc jak już sobie wybraliśmy jedną nie pozostało nam nic innego jak czekać. Gdy nadeszła nasza kolej uprzejmy Pan wziął nasze paszporty, wypytał w jakim celu przyjechaliśmy, w jakim hotelu się zatrzymamy, na jak długo, przekazał nam wydrukowane wizy i mogliśmy iść dalej. Co jest istotne wizy należy zachować do wyjazdu, mało tego musieliśmy je okazać w hotelu, żebyśmy mogli się zameldować.

Podczas naszego pobytu mieliśmy wrażenie, że trudniej z Izraela wyjechać niż do niego wjechać. Przepytywanie jest obowiązkowe, przykładowo, kim dla siebie jesteśmy, jak długo byliśmy, po co itp. Co chwilę jakieś bramki, tu sprawdzają nas, tu bagaż, a tu jeszcze skanujemy nasze wizy, których przez cały wyjazd pilnowaliśmy jak oka w głowie. Ja standardowo przez moje szpilki musiałam na bramkach piszczeć, więc tutaj miła Pani poprosiła mnie na bok na dokładniejszą kontrolę, szpilki pojechały na skaner i mogliśmy iść dalej. Po ostatnich bramkach stanęliśmy w końcu na środku strefy bezcłowej, a ja szukałam wzrokiem kolejnych bramek i kontroli. Jakie było moje zdziwienie, że to już koniec i już tylko czekamy na samolot. Trochę ta odprawa nas wymęczyła. Jednak, co jest istotne, wszyscy na lotnisku są uprzejmi, z uśmiechem na twarzy. Więc, mimo tego przeszukiwania i przepytywania, człowiek czuje się w miarę swobodnie.

Transfer z lotniska Ben Gurion do Tel Awiw

Lotnisko Tel Awiw Ben Gurion znajduje się około 20 kilometrów od centrum miasta. Najlepszym wyborem, co do transferu do centrum, są bezpłatne autobusy znajdujące się po prawej stronie po wyjściu z lotniska. Stoi ich spora ilość, więc nie zostaje nic innego jak podchodzić do kierowców kolejnych autobusów i pytać się o Tel Awiw Center.  W końcu trafimy na właściwy, a rozkładu nie ma co szukać, bo go nie ma. Przynajmniej my nie znaleźliśmy. Niestety też napisy w języku hebrajskim nie ułatwiają czasem życia w Izraelu, ale nie jest najgorzej. Po lewej stronie po wyjściu z lotniska można znaleźć szeruty – mikrobusy, coś w rodzaju zbiorowych taksówek. Trzeba pamiętać jednak, że odjeżdżają dopiero wtedy gdy są zapełnione. Do centrum można dojechać również pociągiem, a dojazd trwa około 20 minut, koszt biletu około 15 złotych. Jednakże trzeba pamiętać, że piątek jest dniem święta muzułmańskiego, a sobota – dniem święta żydowskiego, ograniczona jest w związku z tym komunikacja miejska i pozamykane są sklepy. W piątek, gdy lądowaliśmy w Tel Awiwie, pociągi nie kursowały, o czym poinformował nas Pan z informacji na lotnisku.

Ceny w Izraelu

Będąc w Izraelu trzeba się przygotować na naprawdę kosmiczne ceny. Hotele są bardzo drogie. Nam udało się znaleźć noclegi za około 600 zł za dobę, ale za to mieliśmy bardzo blisko do pięknej promenady. W cenie mieliśmy tylko śniadania, więc pozostałą część dnia trzeba się było stołować na mieście, gdzie za gotową kanapkę, czy burgera płaci się około 50 zł. Jeśli chodzi o szekle to przelicznik w stosunku do złotówki jest prawie jeden do jednego, więc nie ma problemu jak się patrzy na ceny, jest tylko zawrót głowy. Za zakupy spożywcze na jeden dzień potrafiliśmy zapłacić około 100 – 200 zł, więc to dużo jak na nasze realia. Przykładowo za dwa świeżo wyciskane soki z granatów i pomarańczy zapłaciliśmy 50 zł. Cena zwaliła nas z nóg, ale ten smak pamiętamy do dzisiaj… niebo w gębie.

Transport publiczny w Izraelu

Komunikacja miejska jest bardzo dobrze rozwinięta. Przystanków jest dużo, bez problemu można dojechać w każde miejsce i nawet nie tak drogo. W autobusach można bez problemu zapłacić za bilet u kierowcy, można też wykupić kartę, którą się doładowuje. Obierając cel podróży korzystaliśmy z map Google, na których mieliśmy wskazane godziny odjazdu autobusów, ilość przesiadek i czas, co znacznie ułatwiało sprawę. Co jest ważne autobusy są klimatyzowane, co w tych upałach daje chwilę wytchnienia. Bilet jednorazowy to koszt około 7 zł, za bilet z Tel Awiwu do Jerozolimy zapłaciliśmy około 19 zł za osobę. Więc chociaż tutaj ceny nas nie szokowały.

Tel Awiw – codzienność

Do Tel Awiwu przylecieliśmy w piątek, czyli w dzień szabatu. Komunikacja miejska jest wtedy bardzo ograniczona, sklepy w większości pozamykane. Dopiero w sobotę wieczorem wszystko się otwiera i Tel Awiw zaczyna żyć. Czy jest bezpiecznie? Osobiście nie odczuliśmy żadnego zagrożenia, czy strachu, więc powiem, że tak. Kontrole bezpieczeństwa są niemalże na każdym kroku, na stacjach, czasem w sklepach, policja na każdym kroku, a także wojsko. Normalnym widokiem na ulicy jest mnóstwo żołnierzy z karabinami. Tymi żołnierzami są w większości młodzi chłopcy i dziewczęta, co dla nas było dziwnym widokiem. Niektórzy wyglądali jak dzieci…

Bardzo dużo osób porusza się na rowerach, ścieżki rowerowe są bardzo rozwinięte, a promenada w Tel Awiwie jest rankami i wieczorami aleją biegaczy. Jest ich całe mnóstwo, biegają wszyscy, młodzi i starzy.

Widok ortodoksyjnych Żydów nie powinien dziwić. Za to nas dziwiło, jak na widok kobiety potrafili się ostentacyjnie obrócić, nie ustąpić miejsca w autobusie, nie wejść do tej samej windy, bo byłam w za krótkiej sukience? U nas takie zachowania nie przejdą, tam brak szacunku do kobiet to codzienność.

Jakże różnorodny jest też styl ubierania się. Możemy spotkać i kobiety w burkach, mniej lub bardziej pozasłaniane, a także dziewczyny ubrane jak Europejki. Co zwróciło moją uwagę, niektóre dziewczyny pozakrywane „od stóp do głów”, mimo tych ciemnych kolorów, próbowały przemycić choć trochę żywych barw, choć trochę trendów i panującej mody. I tak na czarne długie spodnie, czarną dopasowaną bluzkę z długimi rękawami miały pozakładane kamizelki w cekiny, różnokolorowe narzutki, czy bolerka w pięknych kolorach, a do tego drogie, wyróżniające się torebki i koniecznie duże okulary przeciwsłoneczne. Kobiety podróżujące do Izraela muszą pamiętać, żeby mieć ze sobą jakiś szal, długie spódnice, zwłaszcza w miejscach kultu religijnego.

Językami urzędowymi w Izraelu są arabski i hebrajski i trzeba wiedzieć, że nie wszędzie możemy spotkać napisy po angielsku, co nieco utrudnia czasem sprawę.

Wszystkie te niedogodności, większe lub mniejsze, wynagradzają cudne widoki i niezapomniane przeżycia. Izrael, pełen sprzeczności i piękna pozostał w nas, w naszych sercach… Zapraszamy więc na Izrael widziany naszymi oczami

Zobacz również inne wpisy o Tel Aviv

Jerozolima – miejsce, które zostaje w pamięci na długo

Wybierając się do Izraela planowaliśmy się zatrzymać w Tel Awiwie, ale jednym z naszych punktów obowiązkowych, tzw. must see była Jerozolima. _____________________________Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek! 0.0…

0 komentarzy

Tel Awiw – kosmopolityczna perła Bliskiego Wschodu

Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj – siedzę w pracy wpatrzona w monitor komputera, totalnie skupiona na zadaniu, które mam wykonać, a tu telefon od mojego męża: „lot z…

0 komentarzy

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz