Nerja i Frigliana – przepiękne „pueblos blancos”

by Emilia
Nerja i Frigliana – przepiękne „pueblos  blancos”

Kontynuując naszą wyprawę po słonecznym Costa del Sol i Andaluzji trafiliśmy do dwóch przepięknych miejscowości. Nerja i Frigliana, które leżą nieopodal siebie, w odległości około 60 kilometrów od Malagi. Obydwie przepiękne, zachwycające, oferujące nam tak różne i cudowne widoki.

Nerja

To miejscowość położona na wybrzeżu Costa del Sol licząca nieco ponad 21 tysięcy mieszkańców. Przepełniona jest przepięknymi plażami, jakże innymi niż te, które znajdziemy na zachód od Malagi. Miejscowość bardzo malownicza, pełna turystów, ale też pozwalająca zapuścić się w jej ciche, spokojne i klimatyczne uliczki. Niskie zabudowania, białe elewacje domów, wąskie uliczki, całe mnóstwo knajpek i restauracji, przepiękna roślinność i na każdym kroku hiszpańskie akcenty – to jest właśnie Nerja.

W wielu miejscach możemy spotkać też na chodnikach kamienie ułożone w przepiękne kształty, które są niekwestionowaną atrakcją Andaluzji. Mnie osobiście zauroczyły na tyle, że praktycznie w każdej miejscowości, gdy zobaczyłam je na ulicach, robiłam zdjęcia.

Nerja – gdzie zaparkować

Gdy podróżujemy autem zawsze problematyczny jest temat parkingu… ale nie w Andaluzji. Tak jak wspominałam już w poprzednich wpisach o innych andaluzyjskich miejscowościach, w niemalże każdych bardziej turystycznych miejscach znajdziemy publiczne parkingi, zazwyczaj podziemne, których koszt jest niewielki. Zapłacimy za niego od 0,03 EUR do 0,06 EUR za minutę. To nie jest dużo, więc nie ma co poświęcać czasu na szukanie miejsc parkingowych na ulicach, gdzie oczywiście nie wszędzie możemy zaparkować. Bardzo często można też płacić kartą w automatach, więc w ogóle nie ma co szukać miejsc gdzie indziej. My wybraliśmy parking podziemny przy Plaza de Espana. Wyjeżdżając windą na plac dzieli nas już tylko kilka kroków od największych atrakcji.

Balcon de Europa

Największą atrakcją miejscowości Nerja jest oczywiście balkon Europy, czyli Balcon de Europa. To nic innego jak spora promenada zakończona przepięknym widokiem na turkusowe morze. Miałam wrażenie, że morze w tym miejscu ma bardziej turkusowy i bardziej intensywny odcień, niż w innych miejscach wybrzeża. Jednak sama historia już zasługuje na uwagę. Nazwa tego miejsca pochodzi od słów króla Alfonsa XII, który na widok tego miejsca wykrzyknął: „to jest balkon Europy”. I tak się przyjęła ta nazwa. Z resztą na tarasie stoi posąg nikogo innego, jak właśnie króla Alfonsa XII. Wszyscy robią sobie z nim zdjęcia, więc mam i ja 🙂

Balkon Europy to miejsce, z którego można podziwiać przecudny błękit morza. Dawno nie widziałam takiego koloru… może na Zatoce Wraku na Zakhyntos, ale nadal „może”. Po prostu przepiękne. Można tam tak po prostu stać i patrzeć przed siebie. Z resztą sami zobaczcie. Byłam tak zauroczona, że nie chciało mi się stamtąd w ogóle odchodzić. Nie wiem, jak Wy, ale ja kocham takie miejsca – ten bezkres morza, ten odcień i ta wolność, którą czuję za każdym razem, gdy patrzę na takie widoki…

Przed tarasem widokowym mamy spory plac z mnóstwem restauracji i kawiarni. To miejsce, w którym spotykają się mieszkańcy, no i oczywiście całe mnóstwo turystów.

Możemy się też dla ochłody napić wody kokosowej… taka forma sprzedaży zdecydowanie zachęca.

Plaże w Nerji

Będąc na słynnym balkonie wystarczy skierować swoje kroki ku schodkom w dół, a dojdziemy do przepięknych, bardzo kameralnych plaż. Są one tu nieco inne, niż w innych miejscowościach wybrzeża Costa del Sol. Nie są tak szerokie i ogromne. Są niewielkie, niezwykle klimatyczne, jakby wciśnięte pomiędzy skały. Tu łatwo znaleźć jakieś kameralne miejsce, jakby odosobnione, a jak bliskie wszystkich atrakcji. To tutaj zrobiliśmy jedną z naszych sesji, której efekty pojawiły się na blogu w tym wpisie. Dodam oczywiście, że nawet długo nie szukaliśmy miejsca. Do tego ten turkus morza, po prostu coś pięknego. Idealne miejsce…

Acueducto del Águila

Gdy już postanowimy opuścić tą piękną miejscowość, możemy skierować się ku słynnym Cueva de Nerja. Po drodze koniecznie musimy się zatrzymać się przy drodze na przystanku dla autobusów, bo w sumie nie ma tam innego miejsca do zaparkowania. Chwila nam wystarczy, żeby zrobić kilka zdjęć przepięknego akweduktu. Powstał on w XIX wieku w celu transportowania wody z Nerji do cukrowni w Maro. Na jego szczycie znajduje się figurka orła, po którym akwedukt otrzymał nazwę. Obecnie nadal jest wykorzystywany do nawadniania okolicznych pól i jest nie małą atrakcją.

Jaskinie Cueve de Nerja

To jedna z największych atrakcji tego miejsca. Znajduje się około 4 kilometrów od Nerji. Dojechać tam możemy autobusem, ale jedynie do ronda. Stamtąd już musimy przejść kawałek pieszo. Można też dojechać autem i zaparkować tuż przy jaskiniach. Co ciekawe, jaskinie zostały odkryte dopiero w 1959 roku przez przypadek i zwykłą ciekawość grupki miejscowych chłopców. To tam znajdziemy wiele nacieków jaskiniowych, w tym jeden z największych na świecie stalagmitów. Z informacji ważnych – trasa zwiedzania ma około 5 kilometrów długości, bilety możemy kupić przez Internet, dzięki czemu ominiemy kolejki. W jaskiniach nie można robić zdjęć z lampą błyskową, więc warto mieć aparat, który poradzi sobie ze słabym oświetleniem. To też miejsce o doskonałej akustyce, dlatego też odbywają się tam corocznie festiwale muzyczne. My niestety nie zdążyliśmy tam dojechać, ale nic straconego. Mam nadzieję, że jeszcze wrócimy w te strony…

Wszystko za tym przemawia, nawet droga prowadząca do Nerji, która tylko zachęca do podziwiania.

Frigliana

Frigliana – niewielka miejscowość zaliczana do hiszpańskich „pueblos  blancos”. Położona jest w odległości około 16 kilometrów od Nerji. Trasa oczywiście tak malownicza, że chciałoby się zatrzymywać w każdym miejscu i robić zdjęcia.

Sama miejscowość to miejsce wprost magiczne. Z jednej strony mamy widok na wybrzeże, z drugiej strony strome, wąskie uliczki skąpane w bieli i tak kolorowej roślinności, że usta same układają się w uśmiech. Jest biało, jest spokojnie, jest kolorowo za sprawą kwiatów, doniczek, okiennic i drzwi i jest niezwykle klimatycznie. W tak małej miejscowości zrobiliśmy tak dużo zdjęć, że nie mogłam się zdecydować, które wybrać na bloga. To jest miejsce, któremu warto poświęcić trochę czasu na niespieszny spacer.

Tu widok na Friglianę z lotu ptaka. Czy nie wygląda to przepięknie? Pueblos blancos to niekwestionowana i jedna z większych atrakcji Andaluzji.

Znalazłam nawet jednoślad w kolorach idealnie pasujących do mnie 🙂 Tam wszystko jest takie kolorowe.

To było nasze ostatnie miejsce na naszej mapie miejsc, które musimy zobaczyć. Pozostało nam tylko jechać na lotnisko. Zaznaczę jeszcze, że dotarliśmy tam samochodem wypożyczonym w Malaga u Drive, który mogliśmy zostawić na lotnisku w godzinie dla nas dogodnej. Więc było to dla nas idealne rozwiązanie. Droga z Frigliany do Malagi ciągnie się oczywiście wzdłuż morza. Widoki są przepiękne. Można oczywiście jechać autostradą, co jest szybsze, ale woleliśmy nasycić się przed wylotem tymi widokami… i zdecydowanie było warto.

Wracając postanowiliśmy coś zjeść, więc zatrzymaliśmy się w jakiejś małej wiosce, której nazwy nawet nie pamiętam, w knajpce przy plaży i było warto. Z resztą sami zobaczcie – takie widoki przy obiedzie…. wprost bajka.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dodaj komentarz