Zwiedzanie Cypru – dzień trzeci

by Emilia
Zwiedzanie Cypru – dzień trzeci

Trzeci dzień na Cyprze był u nas przede wszystkim pod znakiem plażowania i pięknych plaż. Tym razem wybraliśmy się na drugą, wschodnią część wyspy. Słoneczko nam dopisywało, więc mieliśmy okazję trochę poplażować, pozwiedzać i zażyć witaminy D. Co zobaczyliśmy zatem?

Nissi Beach

To był nasz pierwszy kierunek. To jedna z piękniejszych plaż, jak możemy wyczytać w Internecie, więc wyruszyliśmy. Nie zawiedliśmy się, to idealne miejsce. Na miejscu mamy parking, informacja przy wjeździe 3 EUR za dobę, ale my byliśmy w niedzielę i nikt nie zawołał od nas opłaty, szlabany też były w górze, więc wychodzi na to, że w niedzielę jest bezpłatnie, albo może przed sezonem, bo w końcu był kwiecień. Plaża szeroka, piaszczysta, woda ma cudny odcień turkusu, łagodne zejście do morza, mnóstwo leżaków, parasoli, bary. Nieopodal imponujące skały, klify, urocza zatoczka – iście wakacyjny klimat. Gdybyśmy mieli się zatrzymać na plażowanie, albo wybrać wakacje typu All inclusive to zdecydowanie byłoby to miejsce. W sezonie oczywiście spodziewajmy się tłumów, bowiem to najbardziej popularna plaża. Co najlepsze w drodze na tą plażę, gdy spojrzałam na nawigację w telefonie, nagle kilometry zmieniły mi się na mile. W pierwszym momencie pomyślałam, że coś mi się przestawiło w telefonie, a tu się okazało po prostu, że przejeżdżamy przez tereny brytyjskie, a dokładnie przez Dhekelię. Co istotne, na tych terenach jest całkowity zakaz fotografowania, bowiem znajdują się tam tereny wojskowe.

Ayia Napa

Plaża Nissi Beach mieści się w miejscowości Ayia Napa. To miejscowość niewielka, ale idealna na wakacyjne eskapady. W sezonie zażyjemy tam mnóstwo słońca na cudnych plażach, zabawy i mnóstwa imprez w rewelacyjnych knajpach, a także pospacerujemy w promieniach słońca po mieście kryjącym cudne uliczki, uśmiechniętych, przemiłych ludzi i zabytki. Zawitaliśmy tam z samego rana, więc większość knajp była zamknięta, a na ulicach były tylko osoby sprzątające, ale po tym co zobaczyliśmy, to jesteśmy w stanie stwierdzić: niezła musi być tam impreza. Całkiem jak na Majorce. Praktycznie wszystkie knajpki mają jakiś temat przewodni, tak to można w sumie ująć – jedna jest jak Titanic, kolejne przypominają bajkę o Scoobie Doo, Flinstonach i szereg innych bajek i filmów. Przechadzając się tak chwilami czujemy się jak w Hollywood. Aż jestem ciekawa, co się tam musi dziać, jak te wszystkie knajpy są otwarte.

Muzeum pod otwartym niebem

Kolejny nasz punkt to Capo Greco. Gdy nastawiliśmy nawigację, wyjeżdżając z Ayia Napy zobaczyliśmy coś, co przykuło naszą uwagę. Było  to muzeum pod otwartym niebem. Nie sposób się tam nie zatrzymać. Widok jest po prostu spektakularny. Całe mnóstwo rzeźb wykutych w wapiennych skałach, czy też w metalu mieszczących się wśród ścieżek i skał, na wzgórzu z przepięknym widokiem na morze. Rzeźby są tak różne, że każda zwraca uwagę. Co zauważyliśmy, na niektórych widnieje rok powstania i nazwiska twórców, którzy pochodzą z niemalże całego świata. Jak później wyczytaliśmy, inicjatywa założenia tego parku rzeźb jest stosunkowo niedawna, bowiem sięga 2014 roku. Niemniej jednak to bardzo ciekawa atrakcja. Warto się tam zatrzymać i pospacerować. Podobno muzeum pod otwartym niebem obejmuje około 20 tys. m2 powierzchni, więc jest gdzie chodzić.

Capo Greco

Capo Greco to tak naprawdę Park Narodowy, który znajduje się około 10 minut drogi od miejscowości Ayia Napa. To kompleks skalny, całe mnóstwo szlaków turystycznych z przepiękną roślinnością i spektakularnymi widokami na morze. Warto zaopatrzyć się tam w wygodne obuwie. Tak naprawdę można spędzić tam cały dzień. My kierowaliśmy się oczywiście nawigacją w telefonie i po wpisaniu „Capo Greco” zaprowadziła nas na teren, na którym znajdowały się szutrowe, chwilami kamieniste drogi. Pozostawiliśmy samochód tak naprawdę po środku niczego, bo wydawało się nam, że dalej już nie zajedziemy. Potem wyruszyliśmy na pieszą wędrówkę, kierując się znakami, które informowały nas o tym, że tam znajduje się jakiś szlak. Po drodze widzimy wysokie skały, po których wspinają się śmiałkowie, a zaraz potem lazurowy odcień morza z bardzo dużej wysokości. Gdy spoglądniemy w dół zobaczymy małych ludzików spacerujących ścieżkami. Widoki są oczywiście warte tego, żeby się trochę potrudzić. Po prostu bajka, sama natura nietknięta przez człowieka.

Gdy powróciliśmy do samochodu, do którego, jak się okazało, nie było tak łatwo trafić, pojechaliśmy dalej drogą, z której wcześniej zjechaliśmy. Tak naprawdę trochę bez bliżej określonego celu. Tak trafiliśmy na kolejny zjazd, a tam czekał na nas kolejny punkt widokowy z cudnym widokiem na morze. Droga oczywiście kamienista, ale dla tych widoków warto. Jak widać na zdjęciach, statki wycieczkowe również obrały sobie ten cel, więc warto się zatrzymać na chwilę i uchwycić to miejsce na zdjęciach.

Most skalny

Dalej udaliśmy się w kierunku mostu skalnego. To kolejny cud natury. Całość jest ogrodzona, tak by ludzie po nim nie chodzili. Może z obawy przed tym, co się stało na Malcie z Azure Window. Nie wiem, w każdym bądź razie to kolejne miejsce, do którego warto zajrzeć.

Niebieski kościółek i jaskinia

Gdy się odrobinę oddaliliśmy ujrzeliśmy w oddali niebieski daszek, więc tam pojechaliśmy. Jak się okazało to Kaplica Agioi Anargyroi. To jeden z nielicznych budynków, jakie możemy spotkać spacerując, czy jeżdżąc po tych terenach. Mały kościółek z cudnym widokiem na morze, po środku niczego. Dojeżdżając na parking możemy kupić sok ze świeżo wyciskanych owoców, czy też lody dla ochłody – to nam oferują „food tracki”. Co ciekawe, samochody te spotkamy w wielu miejscach typowo turystycznych, które niejednokrotnie są na odludziu. Gdy sfotografujemy sobie już tą kapliczkę, to warto pójść w kierunku morza schodkami w dół. Dojdziemy tam do jaskini. Zalecana oczywiście uwaga, bowiem jest ślisko, ale widok fal rozpryskujących się o skały i ten piękny lazur morza, to jest po prostu coś.

Protaras

Po tych pieszych eskapadach zrobiliśmy się głodni, więc postanowiliśmy pojechać coś zjeść. Tak trafiliśmy do niewielkiej, turystycznej miejscowości Protaras. Do niedawna była to mała wioska rybacka, teraz to coraz bardziej popularny kurort turystyczny. Hoteli dużo, knajpek, restauracji i sklepików z pamiątkami jeszcze więcej. Nie mniej jednak to spokojna okolica. Plaże oczywiście pokrywa piękny, złocisty piasek, wprost stworzony do plażowania. Łagodne zejście do morza i ten piękny jego kolor tylko zachęcają do spędzania tam całych dni.

Most miłości

Wracając już do Larnaki, w miejscowości Ayia Napa, zatrzymaliśmy się w miejscu, gdzie wszyscy się zatrzymywali – to był kolejny most skalny, most miłości, Love Bridge. Znajduje się on poniżej muzeum pod otwartym niebem, które wcześniej zwiedziliśmy, jednak tak skupieni podziwianiem tych eksponatów i widoków, po prostu go przeoczyliśmy. Ten most, w odróżnieniu od poprzedniego, nie jest ogrodzony, więc można na niego wchodzić. Nie mniej jednak mamy wówczas nikłą szansę na zrobienie pięknego zdjęcia bez mistrzów drugiego planu.

Tak się zakończył nasz trzeci dzień na Cyprze. Mam nadzieję, że Was nie zanudziliśmy, a zachęciliśmy do wybrania Cypru na idealny wakacyjny kierunek.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

6 komentarzy

izabela 11 maja 2019 - 12:44

woow ale ci dobrze!

Odpowiedz
Karolina 12 maja 2019 - 21:26

Nie wiem, co jest bardziej błękitne, niebo czy ocean? Jedno jest pewne, chciałoby się zanurzyć w tym błękicie. Raj.

Odpowiedz
Emilia 13 maja 2019 - 15:24

Zgadzam się, można się tam poczuć jak w raju

Odpowiedz
Anna 13 maja 2019 - 14:47

Przepiękne zdjęcia, bardzo mi sie podobaja. W tym roku planuję wybrać się gdzies na wakacje. Jeszcze nie wiem konkretnie gdzie bo nie mam jeszcze ustalonego terminu urlopu , ale pewnie będzie to wrzesień. Pora roku wydaje mi się idealna na Cypr bo na południu Europy w lipcu i w sierpniu jest zbyt gorąco ( raz byłam i nigdy więcej – nie mogłam zwiedzać bo mi się nie chciało z tego gorąca).

Zdjęcia bardzo przypominają mi Kos, na którym spędziłam podróż poślubną. Podobne klimaty.

Odpowiedz
Lech Stolarski 15 maja 2019 - 02:04

Obejrzałem ” pierwszy dzień i już w Cyprze byłem zakochany. Po „dniu drugim i trzecim „zakochany bez pamięci. Blog prowadzony lekko i ciekawie.Trasy , miejscowości , historia, zabytki ,ciekawostki , praktyczne wskazówki opisane są prostym,pięknym literackim językiem.Do tego galeria pięknych zdjęć.To wszystko tworzy bardzo zgrabną całość.
Brawo Emilio i Piotrze.Internetowo zabieram się z Wami w następne podróże. Lech.

Odpowiedz
Emilia 15 maja 2019 - 19:22

Dziękujemy za te przemiłe słowa, jest nam niezmiernie miło, że nasze wpisy potrafią zaciekawić i zachęcić innych. Jeśli chodzi o Cypr, to zapraszamy w sobotę. Pojawi się wpis z naszego ostatniego dnia na tej pięknej wyspie… a już za miesiąc rozpocznie się kolejna seria wpisów o kolejnym pięknym miejscu na świecie. O jakim? Tego na razie nie zdradzimy. Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy

Odpowiedz

Dodaj komentarz