Zwiedzanie Cypru – dzień drugi

by Emilia
Zwiedzanie Cypru – dzień drugi

Dziś kolejny wpis o pięknej wyspie, którą było nam dane zwiedzić – o Cyprze. Chcielibyśmy Wam pokazać ile da się zobaczyć w jeden dzień. Poruszaliśmy się oczywiście wypożyczonym autem, więc mieliśmy większe możliwości. Plan był napięty, ale cała ta wycieczka była cudowna. Zapraszamy na solidną dawkę zdjęć, które być może Was zachęcą do odwiedzenia tej uroczej wyspy.

Chirokitia

Nasz pierwszy punkt zaznaczony na mapie to Chirokitia. To niewielka miejscowość położona w odległości około 35 kilometrów od Larnaki. Możemy w niej zobaczyć zachowane do dziś stanowiska archeologiczne. To pozostałości neolitycznej osady z VI tysiąclecia p.n.e., wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Wstęp to koszt 2,5 EUR za osobę. Przed wejściem znajduje się bezpłatny parking. Warto poświęcić chwilę na spacer po tych terenach. Ścieżka zwiedzania to tak naprawdę otwarta przestrzeń. Więc warto zaopatrzyć się w butelkę wody, bo w pełnym słońcu może się zrobić gorąco, tym bardziej, że wspinamy się po wielu schodach. Gdy podejdziemy pod górkę rozpościera się piękny widok na wyspę. Okrążamy tak całą osadę, która była najprawdopodobniej pierwszą taką na wyspie.

Amathus Ruins

Kolejnym naszym punktem było wykopalisko archeologiczne. To ruiny jednego z najstarszych miast na wyspie. Znajduje się przy głównej drodze ciągnącej się wzdłuż wybrzeża w odległości około 20 kilometrów od Chirokitii. Obszar zwiedzania nie jest duży, ale robi ogromne wrażenie. Te wszystkie kolumny, albo ich części zachowane w dobrym stanie są po prostu piękne. Wejście na teren tego wykopaliska to koszt 2,5 EUR za osobę. Można jednak dróżką znajdującą się przed kasą wejść pod górkę i podziwiać wszystko z góry – bezpłatnie. Więc jak kto woli.

Limassol

Limassol to drugie, co do wielkości miasto na Cyprze. Warto tam zajrzeć, choćby na krótki spacer. Niekwestionowaną atrakcją jest tu na pewno promenada z pięknie zagospodarowanym pasem zieleni oddzielającym ją od ulicy. Spacerując tak tą promenadą, spoglądając na morze, delektując się sokiem ze świeżo wyciskanych owoców, przyglądając się, jak inni wypoczywają na trawie, czujemy, że żyjemy. Jest pięknie, błogo i bez pośpiechu. Dojdziemy tak do portu, w którym roi się od kawiarni, knajpek, restauracji oraz mostków z pięknymi punktami widokowymi na cały port i morze.

Co jeszcze? Warto dojść do odbudowanego średniowiecznego Zamku, na terenie którego również spotkamy części zachowanych kolumn i innych części budowli, które są wyeksponowane dla zwiedzających. A tak poza tym wszystkim warto się przespacerować uliczkami, na których zobaczymy kolorowe drzwi i okiennice, całe mnóstwo knajpek i poczujemy tą atmosferę południowych krajów.

Kurion Beach

Kolejnym naszym punktem była plaża Kurion, która położona jest w odległości około 18 kilometrów od Limassol. Plaża szeroka, długa, kamienisto-piaszczysta z ciemnoszarym piaskiem, który cudnie kontrastuje z błękitem morza i niezwykle spokojna. Przy plaży znajduje się spory parking i kawiarnia. Plaża piękna, jakby odosobniona, zupełnie nie wiadomo dlaczego. Osobiście uwielbiam takie miejsca z cudnymi widokami i nieprzepełnione tłumem turystów. To w takich miejscach można chłonąć piękno przyrody i naprawdę odpocząć. Najlepsze jest jednak, gdy wyjeżdżamy z plaży i kierujemy się ku Pafos. Praktycznie zaraz po wjechaniu na drogę dojedziemy do punktu widokowego, z którego rozpościera się przepiękny widok na tą plażę i morze.

Pisuri

Mała wioska znajdująca się w odległości około 26 kilometrów od Kurion Beach, pomiędzy Limassol a Pafos. Wioska naprawdę nieduża, ale niezwykle urocza. Jej centrum to niewielki „ryneczek” z restauracjami i kawiarniami. To właśnie w tym miejscu życie toczy się jakby wolniej, bez stresu, pośpiechu. Co najważniejsze, to tam jedliśmy najpyszniejszy obiad na Cyprze. Restauracja, mimo tego, że mieści się w tak małej mieścinie, jest na jak najwyższym poziomie. Kelnerki uwijają się cały czas, a jedzenie jest po prostu przepyszne i pięknie podane, zdecydowanie warte swojej ceny. Z informacji praktycznych – za obiad dla dwóch osób z napojami zapłaciliśmy nieco ponad 30 EUR. Co najśmieszniejsze – zamówienie od nas przyjmowała Polka, z którą rozmawialiśmy po angielsku. Dopiero, gdy weszliśmy do środka, żeby zapłacić, usłyszałam jak liczy pieniądze po polsku. W pierwszej chwili myślałam, że się przesłyszałam, ale gdy mój mąż się odezwał, to się okazało, że kelnerką jest Polka, która mieszka od 15 lat na Cyprze. Także świat jest mały. Niemniej jednak warto tam zaglądnąć, żeby poczuć ten klimat, tą atmosferę, która tak bardzo się różni od naszego codziennego życia.

Skała Afrodyty

Kolejnym punktem, który zaznaczyliśmy sobie na naszej mapie była skała Afrodyty, czy Pétra toú Romíou, jak będziemy szukać w nawigacji. Znajduje się w odległości około 10 kilometrów od Pisuri. Na miejscu znajduje się bezpłatny parking i niewielka knajpka. Na samą plażę dostaniemy się wąskim tunelem. Na miejscu oczywiście mnóstwo turystów. Nie ma się co dziwić, bowiem w tym miejscu, zgodnie z legendą, wyłoniła się z morskiej piany Afrodyta – bogini piękna i urodzaju. To właśnie ze względu na nią Cypr często jest nazywany Wyspą Miłości

Omodos

Zasięgając przed wyjazdem informacji w Internecie, trafiliśmy na wzmiankę o małej mieścinie – Omodos. Zachęceni oczywiście zdjęciami postanowiliśmy tam pojechać. Od Skały Afrodyty dzieliło nas nieco ponad 40 kilometrów. Na miejscu spotkaliśmy spokój, błogość, szczęście i piękne miasteczko, pełne wąskich, krętych i jakże urokliwych uliczek. Dlaczego warto tam pojechać? Ze względu na wino i koronki. To miasteczko, w którym mnóstwo jest sklepików z wyrobami koronkarskimi, które niejednokrotnie wyrabiane są na naszych oczach. To też miejsce, które słynie z lokalnego wina, które warto spróbować. Co chwilę możemy kupić wyrabiane w tym miejscu wina i inne wyroby oraz koronki. Leciwe babcie siedzą często przed drzwiami i same zachęcają nas do oglądania jak tworzą te piękne dzieła. Kolejną atrakcją jest też klasztor Świętego Krzyża. W tym miejscu mamy wrażenie, że czas się zatrzymał, ze życie biegnie jakoś wolniej. Warto się tam zatrzymać choćby na chwilę, żeby chłonąć tą atmosferę i po prostu żyć.

Millomeris Waterfalls

Po spokojnym spacerze po Omodos pojechaliśmy zobaczyć wodospad, który znaleźliśmy oczywiście wcześniej w Internecie. Od Omodos dzieli go nieco ponad 8 kilometrów. Po tym błogim nastroju czekała nas niemała przeprawa. Kierując się nawigacją w telefonie, czyli maps.google.pl dojechaliśmy do bezpłatnego parkingu w małej miejscowości – Platres. Wychodząc z parkingu trafiliśmy na znaki kierujące do tego wodospadu, więc poszliśmy. Jak się okazało, spacer trwał około 30 minut. Szliśmy tak wzdłuż rzeki, a to pod górkę, a to w dół, chwilami było bardzo stromo i miałam wątpliwości, czy w ogóle spoglądać w dół. Jednak cała ta droga była po prostu malownicza – sama natura. Jak się jednak okazało prawie na miejscu – doszliśmy do parkingu, na którym stały auta, a stąd do samego wodospadu mieliśmy dwie minuty drogi. Wodospad nieduży, pełen turystów oczywiście, ale przepiękny. Więc warto tam zajrzeć.

Gdy mieliśmy wracać, ja skapitulowałam. Mój mąż wrócił tą samą drogą, którą tu przyszliśmy, żeby dojść do samochodu. Ja zostałam na miejscu, żeby odpocząć po tej wędrówce. Wysłałam mu moją lokalizację, żeby po mnie podjechał, co okazało się bezskuteczne. Do tego parkingu trudno dojechać, brak jest znaków i mój mąż kierował się wyłącznie własnym rozpoznaniem terenu. Także poniżej, dla ułatwienia, zamieszczamy mapkę, na której jest zaznaczony zjazd na ten parking.

Jednak wybór drogi pozostawiamy Wam – albo sam wodospad, albo droga w pięknych okolicznościach przyrody wzdłuż rzeki.

Jak dojechać samochodem do Millomeris Waterfalls

To był nasz drugi dzień zwiedzania i zdecydowanie przecudny. Niedługo pojawi się wpis z kolejnymi miejscami, do których warto zajrzeć, także zapraszamy.

_____________________________
Jeśli spodobał Ci się wpis, zostaw pięć gwiazdek!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

3 komentarze

Life by Kadia 6 maja 2019 - 18:51

Bardzo piękne widoki <3

Odpowiedz
Emilia 6 maja 2019 - 19:11

Zgadzam się, dlatego zdecydowanie warto się tam wybrać

Odpowiedz
Anna 13 maja 2019 - 14:48

Przepiękne zdjęcia, bardzo mi sie podobaja. W tym roku planuję wybrać się gdzies na wakacje. Jeszcze nie wiem konkretnie gdzie bo nie mam jeszcze ustalonego terminu urlopu , ale pewnie będzie to wrzesień. Pora roku wydaje mi się idealna na Cypr bo na południu Europy w lipcu i w sierpniu jest zbyt gorąco ( raz byłam i nigdy więcej – nie mogłam zwiedzać bo mi się nie chciało z tego gorąca).

Zdjęcia bardzo przypominają mi Kos, na którym spędziłam podróż poślubną. Podobne klimaty.

Odpowiedz

Dodaj komentarz