Boca Chica i San Pedro De Marcois – czyli co warto zobaczyć na Dominikanie

by Emilia

Dzisiejszym wpisem zabieramy Was znów na bajeczną Dominikanę. Jednak dziś nie o białym piasku i niebiańsko turkusowym morzu, chociaż tego tu nie brakuje. Dziś pokażemy Wam miejscowości, do których warto zajechać, po których warto się przespacerować, by zobaczyć prawdziwe życie Dominikańczyków. To właśnie w podróżach uwielbiamy najbardziej – miejsca, do których turyści nie zaglądają, nie tak oczywiste, ale za to ukazujące codzienność mieszkańców. Bo zwiedzanie to nie tylko wycieczki fakultatywne i miejsca nastawione na turystów. Zwiedzanie to poznawanie prawdziwego oblicza danego miejsca. Zatem zapraszam do lektury.

Pamiętajmy, że Dominikana obecnie należy do tych krajów, które nie wymagają żadnych testów na COVID przed wyjazdem. Także jest to bardzo wygodne. Na końcu wpisu zostawiam Wam linki do poprzednich wpisów o tym pięknym kraju.

San Pedro de Macoris

Jak już wspominaliśmy w poprzednich wpisach zatrzymaliśmy się w małej miejscowości Dominicus, w Viva Wyndham Dominicus Beach, o którym pisaliśmy w tym wpisie. Stamtąd dzieliło nas od stolicy Dominikany, czyli od Santo Domingo, około 140 kilometrów. Droga biegnie wzdłuż wybrzeża i po drodze warto zatrzymać się w niektórych miasteczkach, czy na plażach. Jednym z miast, które po drodze zwiedziliśmy było San Pedro de Macoris. Położone jest ono mniej więcej w połowie drogi do Santo Domingo. To trzecie pod względem wielkości miasto na Dominikanie. To ważny port morski i rybacki. Słynie też z baseballowych talentów, to tu bowiem urodziło się wiele gwiazd tego sportu, który dla Dominikańczyków jest sportem narodowym.

Catedral San Pedro Apóstol

Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od najważniejszego zabytku w mieście – od Katedry św. Piotra. Bez problemu zaparkowaliśmy auto przy bocznych uliczkach, bez opłat oczywiście. Kościół jest przepiękny, cały w bieli, czym wyróżnia się na tle domów i kamienic z kolorowymi fasadami. Znajduje się blisko rzeki Rio Higuamo. Przed nim znajduje się spory plac, a w jego centralnym punkcie pomnik upamiętniający patriotów.

Z tego miejsca warto przespacerować się po kolejnych uliczkach miasta, tak po prostu, bez celu. Zobaczycie całe mnóstwo kolorowych kamienic, drewniane domki, niektóre odgrodzone od ulicy nawet drutami kolczatymi, a niektóre otwarte, jakby zachęcające do zaglądnięcia, co jest w środku. Wielokrotnie też pranie wywieszone jest tuż przed domem, nawet przy głównych ulicach. Taka jest właśnie codzienność Dominikańczyków.

Prawidłowym i bezpiecznym ułożeniem kabli też tu się nikt za bardzo nie przejmuje. Ogólnie pełen luz i spokój.

Na uwagę zasługują oczywiście murale i przeróżne malowidła na budynkach. Jedne zachwycające, inne wątpliwej urody, a jeszcze inne stanowiące reklamę. To jedna z cech charakterystycznych Dominikany i zdecydowanie zwraca uwagę.

Warto też przespacerować się promenadą, przy której zlokalizowanych jest wiele knajp, a także pięknych zabytkowych kamienic. Kontrastów też jest tu wiele, jak na przykład zabytkowa kamienica, a obok niej płot składany z falistej blachy, który wygląda po prostu okropnie. Ale taka właśnie jest Dominikana.

Gdy zmęczy Was spacer to polecamy Wam zatrzymać się w Remo Restaurant, która położona jest tuż nad rzeką (La Barca, Calle José Rojas, San Pedro de Macoris 21000, Dominikana). Piękny widok na rzekę, przyjemny wietrzyk dający chwilę ochłody i pyszne jedzenie. To była jedna z restauracji, która wzbudziła nasze zaufanie. Pozostałe knajpki, bo restauracjami nie można ich nazwać, to małe lokale, niejednokrotnie wątpliwej urody. Ogólną zasadą jest tu chyba – im głośniejsza muzyka, tym lepiej. Także nie zdziwcie się, gdy będziecie mijać przydrożne bary, z których muzyka puszczona jest na cały regulator.

Boca Chica

To niewielka miejscowość położona na południu kraju nad Zatoką Andrés niecałe 40 kilometrów od stolicy kraju – Santo Domingo. Szukając ciekawych miejsc do zwiedzenia trafiłam na informację o imprezowej i rozrywkowej miejscowości – Boca Chica, a że była na trasie do Santo Domingo, to postanowiliśmy się w niej na chwilę zatrzymać. Początkowo była to mała osada rybacka, w której co bogatsi budowali swoje rezydencje. W 1950 roku powstał tam nowoczesny Hotel Hamaca, którego historia związana jest z zabójstwem kubańskiego dyktatora, po czym pozostał zamknięty na około 20 lat. Obecnie to jeden z lepszych, luksusowych hoteli w okolicy. Sama miejscowość dziś nazywana jest dominikańską Ibizą i słynie z licznych obiektów rozrywkowych. Niegdyś też była mekką prostytucji.

Jeśli chodzi o nasze wrażenia to jest to miejscowość nieco przereklamowana. Do słynnej, rozrywkowej Ibizy jej daleko. Chwilami mieliśmy wrażenie, że czas zatrzymał się tu na latach dziewięćdziesiątych. Zniszczone budynki, bieda, brud – tak można opisać tą miejscowość. Niemniej jednak tak żyją mieszkańcy. Widać też, że oczekują tych turystów. Gdy tylko przejeżdżaliśmy kolejnymi uliczkami, tuż przy morzu, to od razu znajdowali się nagabywacze do parkingów i knajp. Nie dajcie się zwabić, także zachęcam zachowanie czujności.

Mijając kolejne uliczki spotkamy oczywiście wiele sklepów z pamiątkami, ale też sklepiki z odzieżą. To taka trochę moda bazarowa. Co mnie zaciekawiło to manekiny – praktycznie wszystkie mają kształty godne Jennifer Lopez, także osoby mojej figury (czyt. płaskie jak deska) nie mają czego tu szukać.

Znajdziemy tu też całe mnóstwo barów i lokalnych knajpek, w których zatrzymują się zwłaszcza lokalsi. Nam udało się znaleźć jedną, jakby bardziej elegancką, tuż przy samej plaży Boca Chica. Wybraliśmy stolik przed restauracją i widok mieliśmy świetny. Nie muszę chyba wspominać, że kawa smakowała obłędnie, jak z resztą wszędzie na Dominikanie. Z ciekawostek – co do płatności, to oczywiście można płacić kartą, ale przygotujcie się, że tu, jak i w wielu innych miejscach, karta jest zabierana i kelner przychodzi dopiero po chwili z terminalem i naszą kartą… tak już tu mają.

Jedną z głównych plaż w mieście jest plaża Boca Chica. To plaża publiczna, więc nie jest pilnowana przez ochroniarzy. Piasek bielutki, morze turkusowe, ale już patrząc na całokształt, nie jest to tak wymuskane i przygotowane pod turystów, jak plaże hotelowe. Niemniej jednak dla tej wody i piasku jestem w stanie to wszystko wybaczyć.

Zniechęca jedynie czasem widok śmieci… na plażach hotelowych jest to niedopuszczalne.

Polecam Wam też nasze poprzednie wpisy o Dominikanie. Może zachęcą Was do wybrania jej jako swojego kierunku kolejnej podróży.
DOMINIKANA – CZY WARTO JECHAĆ
DOMINIKANA – INFORMACJE PRAKTYCZNE
DOMINIKANA – CO WARTO KUPIĆ
DOMINIKANA – GDZIE SIĘ ZATRZYMAĆ
GDZIE SIĘ ZATRZYMAĆ NA DOMINIKANIE (CZĘŚĆ DRUGA)
BAYAHIBE I DOMINICUS – CZYLI CO WARTO ZOBACZYĆ NA DOMINIKANIE
LA ROMANA – CZYLI CO WARTO ZOBACZYĆ NA DOMINIKANIE
SANTO DOMINGO – CZYLI CO WARTO ZOBACZYĆ NA DOMINIKANIE
SPACER PO SANTO DOMINGO – CZYLI CO WARTO ZOBACZYĆ NA DOMINIKANIE
SAONA – RAJ NA ZIEMI






ZOBACZ RÓWNIEŻ

Odpowiedz