Fashion Lifestyle

Moja garderoba i jak ja się pakuję na wyjazd

2 marca 2019

Dziś wpis trochę wnętrzarski, trochę podróżniczy, trochę modowy. Chciałabym Wam przede wszystkim pokazać perełkę w moim domu, czyli moją garderobę. To miejsce wyłącznie moje i to tutaj zaczynam pakowanie, i wymyślanie moich kolejnych stylizacji, czy to do pracy, czy to na nasze kolejne wyjazdy.

Na moją garderobę przeznaczyliśmy cały pokój i odkąd ją mam w końcu jestem zadowolona, że wszystko ma swoje miejsce, wszystko jest poukładane, a nawet jeśli jest bałagan to jestem w stanie go szybko ogarnąć. Zdecydowanie łatwiej jest mi tu utrzymać porządek niż w ogromnej szafie, którą mamy w sypialni.

Jeśli chodzi o meble mój zamysł był od początku jeden – muszą być białe, tak by całe wnętrze było jasne i przejrzyste. Od początku wiedziałam, że jedną ścianę chcę przeznaczyć na moje buty, których trochę się uzbierało. Cóż na to poradzę, że mam do nich słabość. Kolejna ściana praktycznie w całości to otwarte półki i drążki na wieszaki. W końcu wszystko ma swoje miejsce, a ja wchodząc do garderoby nie mam już problemów typu: „nie mam się w co ubrać”. Szczerze, to odkąd ją mam i odkąd zaczęłam bardziej świadomie podchodzić do zakupów, to ani razu nie zdarzyło mi się wypowiedzieć tych słów. Trzecia ściana to dwie duże komody i moja toaletka z iście teatralnym lustrem. Dla mnie to miejsce idealne, to miejsce, w którym się maluję codziennie rano. Praktycznie każda przestrzeń w pokoju jest zagospodarowana, są półki, szafeczki, duże lustro, ogromna szuflada na kosmetyki. Chociaż, jak to ja, cały czas szukam rzeczy, które mogłabym dokupić, które mogłyby zmienić nieco wnętrze. Uwielbiam zmiany, a te wnętrzarskie, planowanie i wystrój wnętrz to mój trzeci konik – po modzie i podróżach oczywiście.

A co z tym pakowaniem?

W grudniu opublikowaliśmy już jeden wpis dotyczący pakowania, a właściwie jego sposobów. Dziś chciałabym przybliżyć nieco to, jak wybieram garderobę na moje kolejne wyjazdy. Tutaj podstawowym kryterium jest to, czy mamy wyłącznie bagaż podręczny, czy rejestrowany, bądź też czy jedziemy samochodem, bo wtedy można pozwolić sobie na więcej.

Pakowanie, a bagaż podręczny

Gdy wyjeżdżamy na kilka dni, a naszym środkiem transportu jest samolot, czy autobus i mamy wyłącznie bagaż podręczny to sprawa jest najtrudniejsza. Muszę się ograniczyć i dokładnie wszystko zaplanować. A z racji tego, że mam skłonności do przesady to jest to najbardziej uciążliwe, ale oczywiście nie niewykonalne. Pierwsza sprawa – zaczynamy od prognozy pogody, kolejna sprawa to strój na podróż w jedną i w drugą stronę z uwzględnieniem ewentualnych różnic temperatur. Potem już działa moja wyobraźnia – planuję stylizacje na każde wyjście. Biorę oczywiście pod uwagę ubrania w klasycznych kolorach i fasonach, które można dowoli łączyć, i przede wszystkim takie, które się nie gniotą. Nie ma problemu gdy jedziemy w ciepłe miejsce, bowiem letnich ubrań jesteśmy w stanie więcej spakować, więc możemy mieć jakiś zapas i pole manewru. Gdy temperatury są niższe niż te letnie, to już ilość ubrań w walizkach jest dużo mniejsza.

Kolejna rzecz, która zajmuje sporo miejsca w walizkach, to kosmetyki i akcesoria. W poprzednim wpisie już wspominałam o tym. Kosmetyki do malowania mam zawsze spakowane w małej kosmetyczce i są to wyłącznie te podstawowe, bez żadnych dodatkowych cieni, paletek, czy pędzli. Kolejna kosmetyczka to kosmetyki do pielęgnacji, w przypadku których staram się jak najbardziej ograniczać do próbek, no i ostatnia rzecz to prostownica, która zdecydowanie ułatwia stylizację włosów. Obecnie jestem na etapie poszukiwań dobrej prostownicy w wersji podróżniczej, którą i wyprostuję włosy, i zrobię loki. Może macie jakieś typy?

Pakowanie i bagaż rejestrowany

W przypadku bagażu rejestrowanego, albo podróży samochodem sprawa jest ułatwiona. Dwie duże walizki, które nie mogą przekroczyć 20 kg to już większe pole manewru. Zastanawiające jest czasem to, że na cztery dni potrafię zmieścić się w dwie małe walizki, a na siedem z bagażem rejestrowanym mam problem z nadbagażem. Bagaż rejestrowany wybieramy zazwyczaj, gdy jedziemy w ciepłe kraje, więc sprawa jest prosta. Zaczynamy od strojów kąpielowych i odzieży plażowej, do tego sukienki, szorty i topy, tyle nam trzeba. U mnie oczywiście pojawia się zawsze problem z ilością butów, których potrafię spakować dwadzieścia par na tygodniowy wyjazd. Cała ja.

Jak wiadomo, na wakacjach nie jestem sama. Podróżujemy zawsze razem z mężem. Więc co z pakowaniem jego rzeczy? O tym chyba nie ma się co rozpisywać. Wakacje w tropikach to kilka par szortów, koszulek, klapek i tyle. Gdy jest chłodniej dochodzi do tego jakaś bluza, kurtka, czy dodatkowa para butów, co nie ukrywam burzy moje plany pakowania, ale coż… trzeba godzić się czasem na kompromisy 😉

You Might Also Like...

Brak komentarzy

    Dodaj komentarz